Bądźmy przewodnikami po wirtualnym świecie

Bądźmy przewodnikami po wirtualnym świecie

– Jako zwierzęta społeczne przede wszystkim łakniemy relacji z drugim człowiekiem – mówi Agnieszka Sobutka, psycholog Zespołu Ośrodków Wsparcia w Mławie. Gdy zabraknie ich w realnym świecie, szukamy zamienników w tym wirtualnym. To z kolei może rodzić tendencję do nadużywania mediów elektronicznych i utrudniać funkcjonowanie w codziennym życiu. Nasza rozmówczyni wyjaśnia wieloaspektowość tego problemu – zwłaszcza u najmłodszych – oraz radzi, jak go rozpoznawać i w jaki sposób pomagać dzieciom.

 

KRZYSZTOF NAPIERSKI: Jak dużym problemem jest obecnie na świecie i w Polsce uzależnienie od gier i Internetu?

AGNIESZKA SOBUTKA: Tak naprawdę określenie „uzależnienie od Internetu” istnieje tylko w języku potocznym. Obecnie nie istnieją klasyfikacje diagnostyczne, które takie uzależnienie rozpoznają. O uzależnieniach najczęściej mówimy w odniesieniu do substancji psychoaktywnych. Jeśli chodzi o zachowanie przypominające uzależnienie, w klasyfikacji chorób Światowej Organizacji Zdrowia WHO istnieje rozróżnienie patologicznego hazardu. Słowo „uzależnienie” ludzie często przenoszą na różne uporczywe zachowania, które w jakimś stopniu przeszkadzają w normalnym funkcjonowaniu. Jeśli chodzi o internet i gry komputerowe, problem ich nadmiernego używania jest intensywnie badany w świecie naukowym. Przy czym jeśli mówimy o internecie, mamy na myśli tak naprawdę szereg  różnych czynności, które tam robimy. Oglądanie filmików, korzystanie z gier internetowych, komunikatorów i portali społecznościowych, zakupy to te najpopularniejsze. Do wirtualnego świata można przenieść zachowania problemowe z tzw. „reala”, jak hazard, przemoc, pornografia, kompulsywne zakupy.

W odniesieniu do gier internetowych, możemy mówić o nadużywaniu lub szkodliwym używaniu, zwłaszcza dotyczy to multiplayer online gaming, w których wiele osób gra za pośrednictwem sieci. Zdarzają się tutaj niebezpieczne sytuacje, jak w Azji, gdzie gracze zaniedbywali swoje potrzeby fizjologiczne, bo nie mogli oderwać się od grania, co doprowadziło do przypadków śmiertelnych.

Jak wiele osób ma problem ze szkodliwym używaniem gier i internetu? Jak duża jest to skala zjawiska?

Przez to, że nie ma tej jednoznaczności terminologicznej, statystyki w tej kwestii nie są jednomyślne. Według aktualnych badań, nadużywających gier i internetu jest obecnie od 0,8 do 1,5 procent użytkowników. Mam tutaj na myśli używanie problemowe, które niekorzystnie wpływa na codzienne funkcjonowanie człowieka. Natomiast około 15 procent badanych osób jest w grupie ryzyka: tzn. sięga po szkodliwe treści, w sposób, który nie służy danej osobie i jej funkcjonowaniu w rodzinie czy społeczeństwie.

Kto najbardziej jest narażony na te niebezpieczeństwa? Domyślam się, że dzieci i młodzież…

I tak, i nie. Z jednej strony wiemy, że grupa ludzi, którzy mają problem z nadużywaniem, to osoby, które mają problemy też w innych sferach życia. Przy czym prowadzone badania nie są w stanie rozstrzygnąć, czy w takich sytuacjach nadużywanie gier i internetu jest przyczyną, czy też skutkiem owych innych problemów. Wszystko zależy od tego, w jakim celu ktoś sięga do internetu. Jeżeli ktoś ma trudności w relacjach albo jest ofiarą przemocy, albo ma problemy z samooceną i poczuciem własnej wartości, może szukać w internecie tej bezpiecznej przestrzeni dla siebie albo wsparcia, którego nie doświadcza na przykład w rodzinie. Rodzina też może być źródłem dodatkowych stresów i przemocy, podobnie grupa rówieśnicza. Tutaj właśnie te problemy współwystępują: dzieci i młodzież nadużywający internetu często mają problemy w innych aspektach codziennego życia. Ten odsetek odzwierciedla także trudności, jakich dzieci w ogóle doświadczają w życiu.

Dzieci i młodzież są bardzo narażone na tego rodzaju problemy, ze względów rozwojowych oraz z powodu ich wiedzy i sposobu myślenia w tym zakresie. Dorosły człowiek, gdy nie potrafi skutecznie radzić sobie z emocjami w sytuacjach stresu, sięga po alkohol albo internet jako sposób rozładowania napięcia – bo na przykład poczuje się lepiej, gdy wyleje swoją złość anonimowo na internetowym czacie. Dziecko dopiero uczy się świata, sposobów radzenia sobie z emocjami, rozwiązywania problemów, komunikacji, reagowania na krytykę i asertywności, szuka swojej tożsamości, zwłaszcza w wieku młodzieńczym. To jest ten czas newralgiczny, kiedy człowiek próbuje różnych ról i sposobów na siebie, bardzo ważne są dla niego grupa rówieśnicza i akceptacja rówieśników, oceny z ich strony. Dzieci i młodzież są na nie bardzo podatni. Poza tym są w czasie rozwojowym, kiedy ich mózgi reorganizują się, tam dzieją się bardzo intensywne procesy. Dlatego też młodzi ludzie poszukują przynależności ale też nowych doznań – a w internecie jest tego sporo. Chociaż, co podkreślam, jako zwierzęta społeczne przede wszystkim łakniemy relacji z drugim człowiekiem, czy to w najbliższym otoczeniu, czy w sieci. Uczucia i doznania związane z relacjami w sieci są realne, prawdziwe i znaczące dla młodych ludzi.

No właśnie, wszyscy łakniemy relacji. Czy w związku z tym medium najczęściej nadużywanym są portale społecznościowe?

Z badań polskiej młodzieży prowadzonych przez Jacka Pyżalskiego (EU Kind Online, 2018) wynika, że młodzież odchodzi powoli od portali społecznościowych otwartych, gdzie dzielimy się wszystkim ze wszystkimi, jak na przykład Facebook, na rzecz bardziej prywatnych, jak Snapchat, gdzie mogą się tworzyć mniejsze grupki i gdzie nie do końca zapamiętywane są treść konwersacji. Musimy też brać pod uwagę to, że obecna młodzież urodziła się już w dobie internetu – nie tak jak moje pokolenie i większość dorosłych, gdzie internet poznawaliśmy dopiero w szkole. To jest teraz nieodłączna część naszego życia i rzeczywistości. Więc to, jak młodzież używa portali społecznościowych, będzie w dużej mierze zależało od tego, czy i w jaki sposób rodzice ich tego nauczą. Wspomniane przeze mnie badania Jacka Pyżalskiego pokazują, że wielkim problemem w sieci jest sharenting, czyli udzielanie przez rodziców informacji dotyczących ich dzieci bez zgody samych dzieci albo refleksji, jaki to może mieć na nich wpływ. Często jest to zamieszczanie zdjęć dzieci – zarówno małych, jak i nastolatków – które w ich ocenie są kompromitujące. Zamieszczający je dorośli nie liczą się z konsekwencjami, że to później żyje w sieci własnym życiem. Często nie potrafią zmienić ustawień prywatności czy włączyć blokad niecenzuralnych komunikatów, które do nich dochodzą. Młodzież, ucząc się takich zachowań, nie będzie miała wzorców, jak być bezpiecznym w mediach społecznościowych i to może kreować niebezpieczne sytuacje związane z krzywdą, przemocą, wyśmiewaniem kogoś.

Wspomniała Pani wcześniej o niebezpieczeństwach związanych z pornografią i hazardem. Dzieci też mają z tym problem?

Niestety tak, ponieważ dostęp do tych treści jest dużo łatwiejszy przez internet. Czasem wystarczy tylko kliknąć „mam osiemnaście lat” – nikt tego później nie zweryfikuje. I tu pojawia się rola rodziców, żeby dowiedzieć się, między innymi od informatyka albo na specjalnej infolinii poświęconej bezpiecznemu poruszaniu się w sieci, jak robić blokady, żeby młodsze dzieci kompletnie nie miały do takich treści dostępu; a ze starszymi rozmawiać na trudne tematy, żeby rozumiały, że pewne treści nie są dla nich korzystne, że w prawdziwym życiu związek intymny nie wygląda tak, jak pokazują strony pornograficzne lub objaśniać, które zachowania w sieci są przestępstwem. Dzieci na podstawie tego, co widzą, budują sobie wyobrażenie relacji i świata. Czemu na przykład tak rzadko rozmawia się z nimi o edukacji seksualnej na poważnym poziomie? Tu jest właśnie obszar dla rodzica, dla oświaty i instytucji wspierających, żeby młodych edukować i pomagać im bezpiecznie się poruszać w internecie. Bezpiecznie i kreatywnie, bo z badań wynika też, że dzieci są tam bezproduktywne – niekoniecznie potrafią coś stworzyć albo skorzystać z jakiejś ciekawej, pomocnej aplikacji, tylko to jest takie właśnie wysyłanie sobie zdjęć dla zabicia czasu. Nadmiar czasu spędzanego w sieci może prowadzić do konfliktów w rodzinie. Dlatego też bądźmy z dziećmi w sieci i pokażmy, jak się tam odnaleźć. Dowiedzmy się, do czego jeszcze można wykorzystać internet. Podpowiadajmy im na przykład, jak radzić sobie z hejtem; dlaczego warto weryfikować informacje w sieci; jak wygląda bankowość elektroniczna; co mogą zrobić, żeby zakupy przez internet były bezpieczne; jak ustawić prywatność na Facebooku czy innym portalu, żeby samemu zdecydować, kto ogląda nasze zdjęcia. A także gdzie zgłaszać ewentualne nadużycia, obraźliwe treści, bo o nie też bardzo łatwo – wystarczy kilka kliknięć, aby je usunąć. Budujmy zaufanie, aby dzieci przyszły do nas, jeśli coś napotkanego w sieci wzbudzi ich niepokój.

Obecna epidemia koronawirusa sprzyja rozwojowi zachowań problemowych?

Na pewno sprzyja ilości czasu, który dzieci spędzają w sieci, ponieważ dochodzi im zdalna nauka. Rodzice wiedzą, że czas spędzany w internecie jest związany z nauką, więc „nie czepiają się”. Ale później dziecko chce też robić inne rzeczy w sieci, które robiło zazwyczaj po szkole, i wtedy już rodzicowi wydaje się, że to cały dzień spędziło przed ekranem. Ale zwróćmy uwagę, że to przebywanie w sieci ma różne funkcje. Sprawdźmy też, ile my sami przebywamy w sieci, bo jeśli siedzimy w domu na kwarantannie i każdy trzyma swoją „elektronikę” i coś swojego robi w sieci, to gdy nagle rodzic się znudzi i stwierdzi, że chce teraz spędzić czas z dziećmi, to musi zaoferować im coś, co je zainteresuje. Aby po czasie izolacji uniknąć trudności z odstawianiem przez młodzież elektroniki, warto już teraz wprowadzić domowe zasady, do których stosują się wszyscy domownicy, na przykład: wyciszamy i odkładamy telefony przy wspólnym obiedzie albo odstawiamy elektronikę przynajmniej na godzinę przed snem, bo niebieskie światło, które emitują urządzenia, pobudza mózg. Dobrym rozwiązaniem jest też niemontowanie elektroniki w sypialni, na przykład konsoli lub telewizora, zazwyczaj mającego już połączenie z internetem.

Co może świadczyć o tym, że dziecko ma już problem z korzystaniem z mediów elektronicznych?

Sama ilość spędzanego czasu jeszcze nie znaczy nic, oprócz tego, że dziecko nie ma możliwości lub atrakcyjnego zamiennika dla tej aktywności. Gorzej, gdy dziecko ciągle robi to samo i ciągle mu tego mało, trudno mu się od tego oderwać – mimo że o tym wie i chce robić coś innego, wciąż czuje przymus wykonywania tej czynności. Niepokojącym sygnałem jest też sytuacja, gdy po jakimś czasie bez elektroniki zaczyna się pojawiać lęk, niepokój, rozdrażnienie. Nastolatki oczywiście miewają różne wahania nastrojów, każdy rodzic nastolatka o tym wie, ale warto zwracać uwagę, jeżeli to się przedłuża. Dodatkowym sygnałem alarmowym jest to, że zaczyna zaniedbywać inne sfery życia: rówieśników, rodzinę, szkołę Także jeśli dziecko zachowuje się inaczej niż zwykle; próbuje samo ograniczać internet, a mu nie wychodzi; albo gdy próbuje w jakiś sposób kłamać, chować się z tym – wtedy psuje się nam relacja z tym dzieckiem, ono nam nie ufa, nie chce nam czegoś pokazać, powiedzieć. Może tam się dzieje coś, co przekracza jego możliwości poradzenia sobie, coś krzywdzącego, jak przemoc czy treści niedostosowane do wieku. Wtedy warto być otwartym i wysłuchać dziecka, bez ciągłego wytykania „a nie mówłem”. To nie otworzy dziecka, żeby ono z nami porozmawiało.

Czy jest możliwe, żeby dziecko, nawet dojrzały nastolatek, było w stanie samo z siebie ograniczyć to szkodliwe korzystanie, czy też zawsze jest konieczna pomoc ze strony drugiego człowieka? Gdy czytam lub słyszę o jakichś uzależnieniach, często pojawia się opinia, że człowiek sam z nałogu nie jest w stanie się wyrwać. Jak to jest z nadużywaniem gier komputerowych i internetu?

Doniesienia badaczy na ten temat są interesujące. Pokazują one, że bardzo często – tak jak w ogóle przy zachowaniach problemowych czy buntowniczych – młodzież chce robić pewne rzeczy intensywnie, ryzykownie i bez ograniczeń, co jest elementem dojrzewania. Później, u dorosłych w wieku dwudziestu czy trzydziestu lat, tego typu problemy można spotkać już rzadziej, te zachowania wygasają, tracą na sile. Tutaj też tak jest – u młodych dorosłych jest tego już dużo mniej. Dlatego właśnie problemowe nadużywanie dotyczy zaledwie 0,8-1,5 procent populacji. To jest poniekąd takie „prawo młodości”. Z drugiej strony, absolutnie nie można z tym zostawić młodego człowieka, myśląc, że to minie, jeśli dziecko jest wycofane, ma przewlekłe trudności z regulacją emocji, staje się coraz bardziej zamknięte albo agresywne w stosunku do rodziny, zaniedbuje naukę lub relacje z rówieśnikami. Wtedy trzeba reagować. Jeżeli rodzic nie radzi sobie z tym, żeby tę relację na nowo wzmocnić i wesprzeć dziecko, warto zgłaszać się do miejsc, gdzie rodzice mogą otrzymać pomoc. Bo z jednymi dziećmi będzie łatwiej – wystarczy, że rodzic je wysłucha, wejdzie w jego świat i poinstruuje, będzie przewodnikiem albo zaoferuje coś ciekawego w zamian – ale innym może być trudniej. I to też nie jest nic dziwnego, problem może być złożony, i dlatego dużo specjalistów się tym zajmuje, m.in. na infoliniach pomocowych lub w naszym Zespole Ośrodków Wsparcia. Generalnie mamy w naszych czasach taką tendencję do oddelegowywania dzieci i młodzieży, bo dorośli nie mają czasu lub brakuje im kompetencji do radzenia sobie z trudnościami związanymi z rodzicielstwem. Mówię tu nie tylko o samych rodzicach, ale też na przykład o placówkach oświatowych. Chodzi o to, żeby towarzyszyć dzieciom i młodzieży też w tych trudnych chwilach, nie przylepiać im łatki „jesteś uzależniony, jesteś agresywny, idź się lecz, my cię zaprowadzimy, zamkniemy drzwi, wrócimy po godzinie i będziesz naprawiony”. Dzieci to nie sprzęty. Relacje trzeba pielęgnować. Dziecko się zmienia, my się zmieniamy, społeczeństwo się zmienia, elektronika się zmienia, wszystko się zmienia. Jeśli nie będziemy otwarci na te zmiany i elastyczni, możemy się zagubić. Wtedy warto sięgnąć po wsparcie specjalisty.

No właśnie, udziela Pani konsultacji w Zespole Ośrodków Wsparcia w Mławie. Czy na naszym terenie często spotyka się Pani z problemem nadużywania przez nieletnich gier i internetu? Dużo osób korzysta ze wsparcia ośrodka?

Owszem, zgłaszają się rodzice. Najczęściej mamy do czynienia z kompleksową diagnostyką potrzeb i możliwości dziecka i jego rodziny. Analizujemy, jak rodzice, specjaliści i ewentualnie szkoła mogą mu pomóc przezwyciężyć trudności – nie tylko związane z grami i internetem, bo, jak wspomniałam, często kryją się za nimi problemy w różnych innych aspektach życia. W ogóle z ludźmi rzadko jest tak, że jest jedna przyczyna i jedno rozwiązanie. Nasze życie jest wieloaspektowe i takie też są nasze trudności. Wspieramy rodziców i zachęcamy, żeby zgłaszali się, jeśli coś ich niepokoi. Podkreślam, że to nie jest jedynie praca z dzieckiem i rodzicem – jest możliwość współpracy ze szkołą i innymi specjalistami. Zdecydowanie rodzic także potrzebuje wsparcia osób dorosłych – wtedy jest największa szansa, że trudności zostaną pokonane, a rodzinne relacje rozkwitną. Ale do tego potrzeba cierpliwości: praca nad relacją trwa i jest mozolna, efekty mogą być widoczne później, niż się tego spodziewamy.

Mówiliśmy dotychczas o problemie, który się pojawia, i o działaniach terapeutycznych. A jak zapobiegać jego pojawieniu się? Można podejmować jakieś działania profilaktyczne?

Tak, jak najbardziej. Niedawno ruszyła kampania „Domowe zasady ekranowe” Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, która wspiera rodziców w tym, jak radzić sobie z ustalaniem reguł domowych dotyczących elektroniki. Są spoty online. Bezpieczeństwo w sieci jest popularnym i ważnym tematem. Dorośli i młodzież mogą dowiedzieć się, jak zadbać o siebie w tej rzeczywistości, jak rozpoznawać i zgłaszać trudności, które się pojawiają. Uczą się, jak być bezpiecznym w sieci, jak konstruktywnie i kreatywnie ją wykorzystywać do różnych celów, nie tylko do rozrywki. Jest mnóstwo możliwości, ale dzieci nie zawsze potrafią same je odszukać. Dorośli powinni umieć je prowadzić, być dla nich drogowskazami. I dbać o relacje. Bądźmy razem w sieci – to też jest jedno z haseł programu profilaktyki problemowego nadużywania. Jeśli chcemy znać tego młodego, dojrzewającego człowieka, potrzebujemy być z nim, być w jego świecie, interesować się tym, co on robi, z kim się komunikuje, co lubi, co mu sprawia trudności i wspierać go w tym wszystkim. To dotyczy tak samo życia realnego, jak i tego w sieci. Czasem wystarczy zadać zwykłe pytanie: „A co ta gra ci daje, co w niej jest ciekawego?”. Można pograć razem, jeśli rodzic też ma taką potrzebę. Po prostu bądźmy. Internet ma to do siebie, że jest bez granic. Jedna informacja pociąga za sobą drugą – taka konstrukcja sprawia, że wciąga dorosłego, tym bardziej dziecko, które traci poczucie czasu. Bądźmy więc tymi przewodnikami, którzy pokazują, jak sobie z tym radzić.

TU UZYSKASZ POMOC

116 111 – telefon zaufania dla dzieci i młodzieży (bezpłatnie przez całą dobę)

800 100 100 – bezpłatna linia dla rodziców i profesjonalistów dot. problemowego używania mediów i bezpieczeństwa w sieci (pon.-pt., 11:00-15:00)

www.dzieckowsieci.pl – wskazówki dla opiekunów dotyczące wyzwań i sposobów na zachowanie bezpieczeństwa dziecka w internecie

www.saferinternet.pl – projekt, którego celem jest edukacja dzieci i rodziców oraz podnoszenie kompetencji profesjonalistów w zakresie bezpiecznego korzystania z internetu

rodzice.fdds.pl – Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę publikuje przydatne informacje dla opiekunów dzieci w każdym wieku, m.in. o tym, jak można wprowadzić zasady ekranowe w rodzinie

fundacja.orange.pl/strefa-wiedzy – dla rodziców i nauczycieli

fundacja.orange.pl/kurs – Fundacja Orange stworzyła dla rodziców bezpłatny kurs internetowy, w którym można znaleźć wiele ważnych porad o tym, jak chronić swoje dzieci w sieci

dyzurnet.pl – punkt kontaktowy, do którego można anonimowo zgłaszać przypadki występowania w internecie treści zabronionych prawem, takich jak materiały przedstawiające seksualne wykorzystanie dzieci, pedofilia, treści o charakterze rasistowskim i ksenofobicznym

sieciaki.pl – projekt edukacyjny na temat bezpiecznego korzystania z internetu, adresowany do dzieci w wieku 9-11 lat

 

WYBRANA LITERATURA

Jordan Shapiro: Nowe cyfrowe dzieciństwo. Jak wychowywać dzieci, by radziły sobie w usieciowionym świecie

Margot Sunderland: Mądrzy rodzice

Sarah-Jayne Blakemore: Wynaleźć siebie. Sekretne życie mózgu nastolatka

Katarzyna Makaruk, Joanna Włodarczyk, Patrycja Skoneczna: Problematyczne używanie internetu przez młodzież. Raport z badań

Jacek Pyżalski, Aldona Zdrodowska, Łukasz Tomczyk, Katarzyna Abramczuk: Polskie badanie EU Kids Online 2018. Najważniejsze wyniki i wnioski

Praca zbiorowa: Nadmierne korzystanie z komputera i Internetu przez dzieci i młodzież, Polskie Centrum Programu Safer Internet

 

 

Agnieszka Sobutka – magister psychologii o profilu klinicznym Uniwersytetu SWPS. Pracuje w Zespole Ośrodków Wsparcia w Mławie wspierając dorosłych, dzieci i młodzież w kryzysie oraz przemocy w rodzinie. Jako psycholog konsultuje w nurcie humanistycznym, porozumienia bez przemocy (NVC) oraz rodzicielstwa bliskości, wykorzystując praktyki uważności i pracy z ciałem.

 

 

Zdjęcie 1

podpis: – Bądźmy z dziećmi w sieci i pokażmy, jak się tam odnaleźć – apeluje Agnieszka Sobutka

fot.: Krzysztof Napierski

 

 

You May Also Like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


The maximum upload file size: 128 MB.
You can upload: image, audio, video, document, spreadsheet, interactive, text, archive, other.
Links to YouTube, Facebook, Twitter and other services inserted in the comment text will be automatically embedded.

%d bloggers like this: