JAK SIĘ BRONIĆ ŻEBY NIE POPEŁNIĆ PRZESTĘPSTWA

JAK SIĘ BRONIĆ ŻEBY NIE POPEŁNIĆ PRZESTĘPSTWA

– Pomiędzy działaniem w pełni legalnym, a przekroczeniem granic obrony koniecznej leży bardzo cienka granica – mówi Prokurator Rejonowy w Mławie Marcin Bagiński. Naszego rozmówcę pytamy o to, jak się bronić przed napastnikiem, aby ocalić swoje życie i zarazem samemu nie popełnić przestępstwa, oraz kiedy i jak używać narzędzi samoobrony.

 Rozmawiał Krzysztof Napierski

 Jedną z kwestii, które od dawna zastanawiają mnie w polskim prawie, są granice obrony koniecznej. Okazuje się, że gdy broniąc swojego zdrowia lub życia, które chce naruszyć lub odebrać napastnik, za bardzo go uszkodzę, za kratki mogę trafić ja. Kto wie – może nawet on, uznając się wówczas za pokrzywdzonego, będzie żądał ode mnie zadośćuczynienia. Jak to jest z tą obroną konieczną? Gdzie leżą jej granice? W jaki sposób mogę się bronić przed atakiem, a czego mi nie wolno? Co mi grozi, jeśli posunę się za daleko?

Obrona konieczna jest tzw. kontratypem, czyli okolicznością wyłączającą bezprawność czynu zabronionego, a tym samym – jego przestępność. Oznacza to, że czyn podjęty w obronie koniecznej, mimo że formalnie wpisuje się w ustawowe znamiona jakiegoś przestępstwa, przestępstwem nie jest, a to z uwagi na zaistnienie pewnych szczególnych przesłanek określonych w Kodeksie karnym, konkretnie w art. 25. Co więcej, czyn będący realizacją obrony koniecznej, oprócz tego że nie jest przestępny, to jest w pełni legalny i nie może zostać uznany za sprzeczny z jakąkolwiek normą prawną, czy to z zakresu prawa karnego, prawa cywilnego czy innej gałęzi prawa. Instytucja ta bywa określana jako prymat prawa nad bezprawiem.

Obroną konieczną jest odparcie bezpośredniego, bezprawnego zamachu na jakiekolwiek dobro chronione prawem. W ramach tego kontratypu mamy więc do czynienia z dwoma elementami, a mianowicie z zamachem i obroną. Zacząć wypada od zamachu, bowiem to on będzie punktem wyjścia do dalszych rozważań. Przez zamach rozumie się takie zachowanie człowieka, które zmierza do naruszenia jakiegokolwiek dobra chronionego prawem lub stwarza dla niego niebezpieczeństwo. Zamach musi być przy tym rzeczywisty, a więc jego istnienie jest niepodważalnym faktem, a nie tylko pewnym stanem w wyobraźni odpierającego zamach. Zamach musi być także bezpośredni, a więc stwarzający natychmiastowe zagrożenie dla danego dobra, innymi słowy zaistnienie zamachu w danej chwili jest niemal pewne. I wreszcie zamach ten musi być bezprawny, co oznacza, że jest sprzeczny z normą prawną (niekoniecznie prawa karnego). Z uwagi na postąpienie wbrew tej normie, zamachu może dopuścić się wyłącznie człowiek, bowiem to on jest adresatem normy. Obrona konieczna nie będzie zatem możliwa w razie ataku zwierzęcia na człowieka – wówczas można rozpatrywać stan wyższej konieczności, który tak jak obrona konieczna wyłącza bezprawność czynu zabronionego.

Drugim elementem jest obrona, która musi cechować się współmiernością do zamachu oraz być adekwatna czasowo – nie może być ani przedwczesna, ani spóźniona. Zamiar osoby odpierającej musi ograniczać się wyłącznie do odparcia grożącego jej zamachu. Obrona konieczna nie może być bowiem podyktowana wolą odwetu.

Dopiero łączne zaistnienie wszystkich warunków składających się na obronę konieczną spowoduje, że osoba odpierająca bezprawny i bezpośredni zamach, nie popełni przestępstwa, a w konsekwencji nie zostanie pociągnięta do odpowiedzialności karnej i nie zostanie skazana wyrokiem skazującym.

 

To teoria. Ale czy w praktyce naprawdę jest to osiągalne? Przecież w sytuacji, gdy ułamki sekund i mój refleks będą decydowały o tym, czy wyjdę ze starcia z napastnikiem cały i w ogóle żywy, nie będę się zastanawiał, czy zadać cios centymetr w tę czy tamtą stronę od mostka lub tętnicy szyjnej bądź odrobinę mniej lub bardziej wykręcić atakującemu rękę. Cóż poradzę, jeśli w wyniku moich działań niechcący dozna zatrzymania akcji serca lub złamania kończyny czy wywichnięcia stawu. Jego strata – mógł się nie zamierzać na moje życie. Ja swoje obroniłem. W Teksasie mógłbym go nawet zastrzelić i nikt by się temu nie dziwił.

W praktyce bardzo rzadko obrona konieczna występuje w „czystej postaci”, a więc jako kontratyp. Zazwyczaj mamy do czynienia z sytuacjami, w których odpierający zamach przekroczy granice obrony koniecznej, czyli popełni tzw. eksces. Pomiędzy działaniem w pełni legalnym, a przekroczeniem granic obrony koniecznej leży bardzo cienka granica. Eksces może więc polegać na zastosowaniu obrony w sposób niewspółmierny do niebezpieczeństwa zamachu (mówimy wtedy, że jest to eksces intensywny) albo na obronie spóźnionej lub przedwczesnej (wówczas jest to eksces ekstensywny). W takich sytuacjach osoba odpierająca zamach popełnia przestępstwo, a zatem zostanie skazana za przestępstwo, którego dopuściła się, przekraczając granice obrony koniecznej. Tytułem przykładu – gdy do mieszkania włamuje się złodziej, a właściciel mieszkania, czy też inna osoba przebywająca w mieszkaniu, próbując go powstrzymać, spowoduje ciężki uszczerbek na zdrowiu napastnika i zostanie stwierdzone, że spowodowanie tak rozległych obrażeń nie było konieczne do powstrzymania przestępcy, wówczas właściciel ten zostanie skazany za przestępstwo spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Niemniej jednak, z uwagi na nadzwyczajne okoliczności towarzyszące tego typu zdarzeniom, ustawodawca pozostawił orzekającym sądom pewnego rodzaju furtkę w postaci możliwości zastosowania nadzwyczajnego złagodzenia kary, a nawet odstąpienia od jej wymierzenia. W przypadku zaś odparcia wspomnianego zamachu polegającego na wdarciu się do mieszkaniu, lokalu czy domu od 2018 roku obowiązuje przepis (art. 25 § 2a k.k.), gwarantujący osobie odpierającej zamach niepodleganie karze pomimo popełnionego przestępstwa, chyba że sąd stwierdzi rażące przekroczenie granic obrony koniecznej.

Warto także pamiętać, że zdarzeniom związanym z odpieraniem bezprawnych zamachów na dobra prawnie chronione, zwłaszcza jeżeli skierowane są na te najcenniejsze, czyli zdrowie i życie, zawsze towarzyszą bardzo silne emocje, takie jak strach, pobudzenie; udziela się także adrenalina. Pod wpływem tych emocji łatwo jest o błędną ocenę sytuacji i grożącego niebezpieczeństwa, co z kolei potęguje prawdopodobieństwo przekroczenia granic obrony koniecznej. Również i w takich sytuacjach Kodeks karny przewiduje klauzulę niekaralności. Niemniej jednak jej zastosowanie powinno być poprzedzone wnikliwym zbadaniem, czy obiektywnie oceniane okoliczności zamachu racjonalnie tłumaczą wywołanie stanu strachu lub wzburzenia, który to stan przesądził o sposobie odparcia zamachu. Indywidualne skłonności do ulegania emocjom nie będą zatem brane pod uwagę.

 

 

Czy na obszarze działania Prokuratury Rejonowej w Mławie często spotyka się Pan z przypadkami przekroczenia granic obrony koniecznej? Jeśli tak, to czy może Pan podać kilka przykładów? Jak zazwyczaj kończą się takie sprawy?

Na obszarze właściwości Prokuratury Rejonowej w Mławie nie mieliśmy jak dotąd do czynienia z obroną konieczną. Kilka lat temu rozpatrywaliśmy natomiast działanie w warunkach stanu wyższej konieczności, który podobnie jak obrona konieczna wyłącza bezprawność czynu zabronionego. Inne są jednak przesłanki tego kontratypu. Tutaj ochrona rozciąga się na osobę, która poświęca jedno dobro prawnie chronione, ratując przy tym inne dobro, którego wartość jest oczywiście wyższa aniżeli wartość dobra poświęcanego. Warunkiem jest jednak działanie w celu uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa grożącego temu dobru oraz niemożność uniknięcia zagrożenia w inny sposób. W przeciwieństwie do obrony koniecznej, owo niebezpieczeństwo nie jest spowodowane bezprawnym zamachem człowieka, a może wynikać np. ze zdarzenia spowodowanego siłą wyższą.

Postępowanie, które prowadziła mławska prokuratura, dotyczyło zabicia agresywnego psa rasy amstaff, który zaatakował kilkumiesięczne dziecko. Sprawa zakończyła się postanowieniem o odmowie wszczęcia dochodzenia, albowiem już na etapie czynności sprawdzających ustalono nieodzowność takiego zachowania wobec ratowania życia ludzkiego. Podstawą decyzji o odmowie wszczęcia postępowania było stwierdzenie, że sprawca nie popełnił przestępstwa.

 

 

W jakim zakresie wolno mi używać narzędzi służących obronie osobistej – takich jak na przykład powszechnie dostępne paralizatory, wiatrówki czy gaz pieprzowy?

Nie jest możliwe stworzenie uniwersalnego katalogu zachowań czy sytuacji, które będą usprawiedliwiały użycie przez odpierającego zamach konkretnych środków obrony. Zbytnia kazuistyka wbrew pozorom może prowadzić do nadużywania obrony koniecznej, a wtedy to nie prawo będzie wiodło prym nad bezprawiem, ale paradoksalnie bezprawie stanie się legalne. Musimy pamiętać, że narzędzia typu paralizatory, wiatrówki, gazy obezwładniające, mimo że są powszechnie dostępne i w zasadzie nie ma problemu z ich nabyciem, to jednak są przedmiotami niebezpiecznymi i każde ich użycie winno nastąpić z dostateczną rozwagą. Oceniając zasadność użycia takiego środka w ramach obrony koniecznej, należy więc każdorazowo wnikliwie rozważyć, czy okoliczności towarzyszące zamachowi, takie jak np. właściwości napastnika czy rodzaj ataku na dobro, uzasadniają sięgnięcie po takie, a nie inne metody. Oczywiście ocena organów ścigania czy wymiaru sprawiedliwości dokonana post factum może się różnić od tej dokonanej przez odpierającego atak w czasie istnienia zagrożenia, dlatego właśnie przekroczenie cienkiej granicy obrony koniecznej jest traktowane stosunkowo łagodnie.

 

Tak na marginesie – z tego co pamiętam, w Mławie dochodziło do sytuacji, w których nastolatek strzelał z wiatrówki do ludzi z okien budynku przy jednej ze znanych i uczęszczanych ulic lub, bawiąc się wiatrówką, ranił rówieśników przebywających w miejskim parku. Często dochodzi do podobnych ekscesów? Jakie działania wobec sprawców są podejmowane w takich sytuacjach?

Nieletni (do ukończenia 17. roku życia, a w wyjątkowych wypadkach do ukończenia 15. roku życia) sprawcy czynów karalnych nie ponoszą odpowiedzialności. Z uwagi na ich wiek, a co z tym związane także i niedostateczny stopień rozeznania w stosunku do przedsiębranych działań, nie można przypisać im winy w czasie popełnienia czynu. Z kolei brak winy powoduje, że odpada jeden z elementów statuujących przestępstwo. Wobec nieletnich sprawców stosowane są środki wychowawcze lub środek poprawczy, które przewiduje ustawa z dnia 26 października 1982 r. o postępowaniu w sprawach nieletnich. Prowadzenie spraw z udziałem nieletnich sprawców leży w gestii sądów rodzinnych. Na szczęście tak ekstremalne sytuacje, o których Pan wspomniał, należą do rzadkości.

 

Zdjęcie: Prokurator Rejonowy w Mławie Marcin Bagiński

fot.: Prokuratura Rejonowa w Mławie

You May Also Like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


The maximum upload file size: 128 MB.
You can upload: image, audio, video, document, spreadsheet, interactive, text, archive, other.
Links to YouTube, Facebook, Twitter and other services inserted in the comment text will be automatically embedded.

%d bloggers like this: