Janusz, Grażyna i kapuczina

Janusz, Grażyna i kapuczina

Spotykasz ich codziennie i wszędzie. Stoją za tobą w kolejce do warzywniaka, przepływają obok ciebie na miejskiej pływalni, na niedzielnej mszy w kościele siedzą w jednej ławce. Taksują cię wzrokiem od stóp do głów i doskonale wiedzą skąd wziąłeś pieniążki na nowy samochód lub za co kupiłaś sobie nową torebkę. O kim mowa? Nie, nie o Marku Zuckerbergu i zespole Facebooka (chociaż oni też wiedzą o tobie wszystko). Mowa o twoich sąsiadach, kolegach z pracy i wujku spod Sochaczewa. W tym tekście przyjrzymy się stereotypowi typowego Polaka.

Stereotypy są złe, bardzo złe. Stereotyp według definicji słownikowych jest uproszczonym
i zabarwionym obrazem rzeczywistości, funkcjonującym w świadomości społecznej. Jadąc masłem maślanym, stereotyp generalnie jest właśnie generalizacją, nadmiernym uogólnieniem,
a jednocześnie fałszywym i niedostatecznie udowodnionym przekonaniem. Stereotypy najczęściej dotykają grup społecznych, na które patrzymy przez pryzmat jednostki. Wszyscy zgadzają się co do tego, że stereotypy przeważnie są złe i krzywdzące, ale czy zawsze? Niektóre przecież nam się podobają. Weźmy za przykład serial komediowy „Świat według Kiepskich”, który w humorystyczny sposób przedstawia nasze narodowe przywary, ukazując typową, polską rodzinę w sposób stereotypowy. Głowa familii to bezrobotny jełop, spędzający życie na fotelu przed telewizorem, syn to całkowity debil, który część dnia przebywa na siłowni a drugą część spędza pijąc piwo z kolegami pod blokiem, córka interesuje się wyłącznie imprezami i chłopakami, babcia to stara dewotka,
z pozoru poczciwa emerytka, ale spokojna wasza rozczochrana, rogi też nieraz pokaże. Cała rodzina jest na utrzymaniu biednej matki, która zapewnia im byt. Do tego dochodzą sąsiedzi, jeden pornograficzny grubas, drugi łysa, złośliwa menda. Same wady i przywary, a jednak nam się to podoba i oglądamy to z rozbawieniem.

To samo jest w przypadku serialu „Ranczo” – tam to dopiero stereotyp pogania stereotyp! Wójt, stary samorządowiec, który prędzej umrze niż odda władzę w inne ręce, mając przy tym w głębokim poważaniu dobro mieszkańców gminy – dla niego liczy się jego własny tyłek. Jego sekretarz to podstępny karierowicz, który nieustannie kombinuje jak wykopać szefa ze stołka i zająć jego miejsce, chociaż oficjalnie uwielbia swojego pracodawcę i chwali go na każdym kroku. Ławeczkę pod sklepem okupują stali bywalcy, którzy o 8:00 rano zagają do ciebie poczciwym tekstem: „Kierowniku kochany, poratuje kierownik złotóweczką?” Kojarzycie takie osoby w swoim środowisku? Cóż, czasem
w stereotypach tkwi ziarno prawdy i o tym właśnie będzie ten artykuł, który nie ma na celu nikogo urazić, a jedynie w humorystyczny sposób przyjrzeć się naszemu społeczeństwu. Zróbcie sobie ciepłej kapucziny na drogę i chodźcie ze mną! Wskoczmy razem w świat Januszów i Grażynek!

Polska rodzina to Janusz i Grażyna

Stereotyp typowego Polaka ukuł nie kto inny, a poczciwi Internauci. Ciężko teraz orzec który z nich był pierwszy. O typowych Polakach powstało i powstają bez przerwy setki memów z którymi na pewno spotkaliście się przynajmniej raz w mediach społecznościowych. Ciekawym jest fakt, że za symbol Janusza Internauci wybrali samca nosacza sundajskiego – ssaka z rodziny koczkodanowatych. Ta sympatyczna z wyglądu małpa charakteryzuje się dużym, wydatnym, rozszerzonym przy końcówce nosem w kształcie ogórka. U starych osobników nos wydłuża się do 10 cm i zwisa… można tu się doszukiwać pewnej metafory i domyśleć się, dlaczego akurat to zwierze zostało symbolem Januszy. W końcu każdy Janusz ma dużego… nosa np. do interesów.

Przejdźmy do genezy imienia. Dlaczego Typowy Polak został nazwany Januszem? Dlaczego akurat to imię? Czemu nie Władek, Zdzisiek, Mietek? Ciężko stwierdzić. Być może autor stereotypu znał mężczyznę o tym imieniu, który posiadał narodowe przywary, tj. chytrość, zawiść, obłudę, lenistwo, kombinatorstwo itd. Do osobowości został dopisany wygląd zewnętrzny. Typowy Janusz z reguły wyobrażany jest jako mężczyzna w średnim wieku, z sumiastym wąsem pod nosem, w rozciągniętym, białym podkoszulku, z piwnym brzuchem, noszącym białe skarpety i sandały lub klapki Kubota. Kojarzycie taką osobę wśród swojego otoczenia? Ja też. Chyba każdy zna jakiegoś Janusza, który właśnie tak wygląda. Typowa Polka otrzymała miano Grażyny (w niektórych wersjach Haliny). Ma ona trwałą na głowie, jest otyła jak jej małżonek, uwielbia biegać po promocjach w markecie i kocha plotki z koleżankami. Wraz z mężem często wypowiada się na tematy, na które nie mają pojęcia, chociaż są przekonani, że wszystko wiedzą najlepiej. Pomimo tego, że oboje są zagorzałymi katolikami, regularnie obgadują wszystkich dookoła, przeważnie swoich sąsiadów. Najczęściej obiektem ich ataków padają ludzie, którym się lepiej powodzi materialnie, no bo „jeżeli ma, to pewnie ukradł” – często spotkacie ich na balkonach, kiedy obserwują z góry jakim samochodem jeździcie. Definicja Janusza stała się tak popularna, że w 2016 r. przy okazji plebiscytu na Młodzieżowe Słowo Roku znalazła się na stronie Słownika Języka Polskiego PWN.

Było Januszów wielu…

Januszami zostają także nazywane osoby, które w różnych dziedzinach wyróżniają się niektórymi przypisywanymi do stereotypu cechami. Wymienię tylko kilka rodzajów, w Internecie znajdziecie ich pewnie o wiele więcej.

Janusz biznesu – najczęściej spotykany na stronach typu OLX, Otomoto lub Allegro. Charakteryzuje go skąpstwo i przebiegłość. Zawsze usiłuje zbić cenę przedmiotu, żeby jak najwięcej zaoszczędzić. Kiedy wystawicie ogłoszenie w którym chcecie sprzedać passata w dobrym stanie za 23 000 zł, prawie na pewno odezwie się do was jakiś Janusz, który napisze: „Panie skąd Pan wziął tą cenę? Daję 17 000 zł i za godzinę jestem po odbiór”. Kiedy odpiszecie mu, że cena, którą podał, jest mocno zaniżona,  typowy Janusz zripostuje: „a mój szwagier widział jak sąsiad słyszał, jak jego kuzyn mówił, że znajomy wujka spod Elbląga kupił takiego samego passata za 17 000 zł”. W takim przypadku najlepiej dziada zbanować, bo i tak nie dojdziecie do porozumienia, a może wam zepsuć humor na resztę dnia.

Janusz polityki – przeważnie przejawia się w osobie waszego wujka Ryśka z Ciechanowa, który przyjechał w gości na Boże Narodzenie. Kiedy zasiądziecie wspólnie nad makowcem i kapucziną, zawsze ktoś z rodziny rozpocznie temat polityki. Wtedy Janusz momentalnie włącza się do dyskusji optując za jedną ze stron: albo będzie zażarcie bronił obecnej władzy, albo ją przeklinał. Albo będzie mówił, że „za komuny było lepij” albo przeciwnie. Tak czy inaczej zazwyczaj rozwija się z tego świąteczna, rodzinna kłótnia, bo do dyskusji włączy się szwagier, ojciec, babcia, stryjek itd. Wtedy najlepiej jest przeprosić wszystkich, oznajmić, że się źle poczuliście, zwinąć swój talerz z makowcem
i zabunkrować się w drugim pokoju.

Janusz medycyny – specjalista od wszelkich chorób i schorzeń, mentor Doktora House’a. Najlepiej wie co wam dolega i jak to leczyć. Z reguły odradza konsultację lekarską twierdząc, że konowały potrafią tylko brać w łapę, a poza tym są w spisku z koncernami farmaceutycznymi. Wódką
z pieprzem jest w stanie zwalczyć nowotwór złośliwy IV stopnia. Obecnie pracuje nad antidotum na koronawirusa (czyt. bimber).

Janusz sportu – wielki fachowiec, najczęściej w dwóch dyscyplinach: piłka nożna i skoki narciarskie. Bardzo aktywny komentator sportowy. Każdy mecz piłkarski okrasza komentarzem w stylu: „Ja pie**olę, jak te pajace grają!”. Zapewnia wszystkich, że gdyby mu płacili tyle, ile zarabia Robert Lewandowski, w pojedynkę wygrałby Ligę Mistrzów.

Janusz turystyki – na ten gatunek natraficie gdziekolwiek, gdzie są tanie wycieczki, często spotykany również nad polskim morzem. Bardzo łatwo zauważyć go na plaży, poznacie go z kilometra po licznych parawanach, którymi odgradza się od społeczeństwa (czyt. hołoty). Wszędzie nosi ze sobą torbę na zakupy z dyskontów. Z zagranicznych wojaży przywozi pamiątki w postaci mydła i ręczników z logiem hotelu w którym przebywał wraz z małżonką.

Z kamerą wśród Januszy

No dobrze, to były humorystyczne przykłady, pomówmy teraz o prawdziwych sytuacjach z życia wziętych. Czym jeszcze, oprócz wymienionych wyżej przywar, cechuje się zachowanie typowego Janusza? Przede wszystkim egoizmem. Janusz myśli tylko o sobie i nie zważa na otoczenie, jego umiejętność życia w społeczeństwie jest bardzo upośledzona. Kiedy wywiesicie białe pranie, on nie widzi nic złego w rozpaleniu grilla na balkonie. Nie wiem jak wy, ale ja typowych Januszy spotykam najczęściej na pływalni miejskiej. Razu jednego po przepłynięciu czterech długości basenu udałem się do sauny, aby rozluźnić mięśnie. W momencie, kiedy wchodziłem do środka, była już tam wystarczająco wysoka temperatura, by przy dłuższym posiedzeniu na najwyższym poziomie powodować trudności z oddychaniem. Zwykle siedzę w saunie standardowe 15 minut, zszedłem więc na niższy poziom ławki, aby móc swobodniej oddychać i tym samym wytrzymać do końca. Przy dziesiątej minucie do sauny weszli oni, Janusz i Grażyna z krwi i kości. Oboje bardzo puszyści, mówiąc bardzo delikatnie. Po wymienieniu standardowych pozdrowień ( – Dobry, – A dobry, dobry) Grażyna bez pytania i ku mojej rozpaczy dolała na bogatości lodowatej wody do gorących kamieni, wzbijając przy tym chmurę pary wodnej. Chociaż przed oczami zatańczyły mi czarne mroczki, do końca brakowało mi już zaledwie czterech minut, uparcie więc siedziałem na miejscu, podziwiając w duchu moich towarzyszy, że są tak wytrzymali. Po minucie Janusz z Grażyną wstali twierdząc, że „za gorąco tu i nie da się wysiedzieć”. Po standardowych pożegnaniach (- Do widzenia, – Do widzenia) opuścili saunę. Wyżej wymienione zachowanie to właśnie jest januszostwo w czystej postaci. Ci Państwo nie przejęli się moim dyskomfortem, kierowali się wyłącznie swoim dobrem. W tym miejscu chciałbym upomnieć wszystkich Januszy, którzy są miłośnikami saun: to miejsce nie służy, cholera jasna, do ekspresowego odchudzania, a poprzez podniesienie temperatury do granic wytrzymałości nie zgubicie nagle zbędnych kilogramów (tym bardziej, że przesiedzicie w tym ukropie góra pięć minut). Sauna to bardzo dobra sprawa, zwiększa odporność organizmu, poprawia krążenie, ujędrnia cerę, pomaga usunąć wraz z potem liczne toksyny – toksyny (!), nie kalorie! Przy regularnym korzystaniu z jej dobrodziejstw możecie poprawić wydolność organizmu i swoje samopoczucie. Połączenie siłowni sauną daje co prawda szybsze efekty w spalaniu tkanki tłuszczowej, ale – jak mówił Ferdek Kiepski – „nic się nie zmienia od na dupie siedzenia”. Uszanujcie proszę pozostałe osoby w saunie i nie dolewajcie wody do oporu, tym bardziej, że po chwili się zmywacie.

Taki duży, taki mały może Januszem być

Każdy z Was ma pewnie swoje własne doświadczenia z tego typu ludźmi. Mieszkańcy Mławy na pewno mają w pamięci „chytrego dziada z Mławy”, czyli Pana, który podczas bożonarodzeniowej promocji na karpie w Lidlu zażarcie walczył z pozostałą klientelą o rzeczone ryby. Sprytny chłop wybrał najlepsze miejsce do przeprowadzania ataków – wszedł na lodówkę, gdzie miał najlepsze dojście do towaru i jednocześnie mógł odciąć od niego resztę klientów. Z Januszami i Grażynami spotkałem się również dwa lata temu na wigilijnym poczęstunku, zorganizowanym przez władze miasta podczas wigilii miejskiej, na którą wybrałem się wraz z kolegą. Pod ratuszem został ustawiony przestronny namiot w którym znajdowały się wigilijne potrawy, przygotowane przez mławskich restauratorów. Tym razem we mnie i w koledze obudził się  duch januszostwa i specjalnie ustawiliśmy się na samym początku kolejki, aby w razie czego mieć możliwość skosztowania ciepłego barszczyku przed innymi, zanim go zabraknie. Diabeł nas, cholera wtedy na to podkusił. Kiedy pilnujący namiotu strażnicy podnieśli w górę połacie, tłum ludzi będący za nami ruszył z kopyta, pchając nas do środka. Od razu wszyscy obecni przepuścili masowy atak na śledzie, ryby po grecku, pierogi i barszcz.
W przeciągu kilkunastu minut stoły świeciły już pustkami. Ja szczęśliwie uszedłem wtedy z tego zamętu bez szwanku, kolega niestety miał mniej szczęścia, otrzymał parę siniaków, którymi obdarzyła go Grażyna, przepychająca się łokciami do stołu ze śledziem. Czy taka agresywność wzięła się z głodu? Niewykluczone, lecz zarazem wątpliwe. Bardziej prawdopodobnym jest fakt, że przy tego typu darmowych poczęstunkach lub promocjach budzi się w nas wewnętrzny instynkt, który każe nam jak najwięcej skorzystać; w myśl reguły: „za darmo i ocet słodki”, oraz „jak dają to trzeba brać”. O takich sytuacjach wie każdy, kto choć raz wybrał się na pierwsze otwarcie jakiegoś marketu, najlepiej ze sprzętem RTV i AGD. Na tego typu eventach zawsze jest jakaś promocja, która ma na celu zachęcić
i przyciągnąć do sklepu jak najwięcej klientów. „Dziś wszystko 50 % taniej” „korzystne rabaty tylko
u nas i tylko dziś” itd. Najbardziej hardkorowo jest wtedy, kiedy właściciele dyskontu ogłoszą, że pierwsze dziesięć osób otrzyma telewizor lub lodówkę za darmo… kiedy dowiecie się o takiej akcji
w waszej okolicy, możecie się tam przejść i poobserwować reakcje ludzi, które są naprawdę skrajne. Smutnym jest fakt, że za robota kuchennego na przecenie ludzie potrafią się wyzywać, szarpać, popychać, wyrywać sobie towary z rąk (nagranie jednej z takich batalii krąży po serwisie YouTube, polecam wszystkim miłośnikom dramy). Słowo „promocja” działa jak magnes na typowych Januszy
i Grażyny, którzy mogą drzemać w każdym z nas.

Janusze wszystkich krajów – łączmy się

Jak wspomniałem na początku, ten tekst nie miał na celu nikogo urazić. W końcu taki mały Janusz może siedzieć w każdym z nas, we mnie też, czego dałem wyraz powyżej. Ostatecznie każdemu zdarzyło się skusić na jakąś promocję, ściągnąć jakąś grę komputerową za darmola, potargować się na bazarku. Niech rzuci we mnie kamieniem ten, który nie szukał nigdy nowości filmowych na cda.pl zamiast wykupić sobie pakiet na Netflixie.  Ważne, aby nie przekraczać granic i nie zachowywać się poniżej pewnego poziomu. Pozdrawiam każdego Janusza i każdą Grażynkę z osobna! Trzymajcie się ciepło, nie dokuczajcie somsiadom, bądźcie dla siebie mili, a świat będzie piękniejszy.

 

Mateusz Przybyszewki

You May Also Like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


The maximum upload file size: 128 MB.
You can upload: image, audio, video, document, spreadsheet, interactive, text, archive, other.
Links to YouTube, Facebook, Twitter and other services inserted in the comment text will be automatically embedded.

%d bloggers like this: