Deprecated: Argument $control_id jest przestarzały od wersji 3.5.0! in /home/mpres20/domains/mlawapress.pl/public_html/wp-content/plugins/elementor/modules/dev-tools/deprecation.php on line 301

Notice: Undefined variable: post in /home/mpres20/domains/mlawapress.pl/public_html/wp-content/plugins/image-for-open-graph-meta/og_tags.php on line 26

Notice: Trying to get property 'ID' of non-object in /home/mpres20/domains/mlawapress.pl/public_html/wp-content/plugins/image-for-open-graph-meta/og_tags.php on line 26

PIENIĄDZE BĘDĄ ZAWSZE POTRZEBNE. Rozmawiamy z Waldemarem Rybakiem, dyrektorem SPZOZ w Mławie

Szpital w Mławie nie jest pierwszą placówką, którą pan zarządza? Duża różnica jest między stołecznym szpitalem śródmiejskim a obiektem w Mławie?
– Stołecznym szpitalem zarządzałem chyba z piętnaście lat temu. Tyle lat to duża różnica. Ale chyba nie będziemy teraz mówili o warszawskim szpitalu. Zwłaszcza, że byłem dyrektorem także w kilku innych placówkach medycznych. Przedmiotem naszej rozmowy jest tu i teraz szpitala mławskiego. Na wstępie więc powiem tylko, że jeden i drugi szpital są finansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia, a ich dyrektor jest tylko osobą zarządzającą…
– We wszystkich szpitalach obecnie najważniejszym problemem są pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze…
– Nie. Najważniejsi są pacjenci. I nie problemem, a podstawowym zagadnieniem, powinni być pacjenci, a nie pieniądze.
– Czyli, jeżeli pacjent potrzebuje, to bez względu na koszty, dostaje? Tak?
– Powinien.
– Tak, powinien. Pytanie, czy dostaje?
– Staramy się robić wszystko, żeby dostał wszystko to, co mu się należy w ramach składki.
– Do tej pory szpital w Mławie nie generował strat, miał czystą  sytuację. Od kilku miesięcy sytuacja zmieniła się
– W chwili obecnej nie mamy zobowiązań wymagalnych. To, co się stało w związku z wprowadzeniem ustawy o ustalaniu minimalnego wynagrodzenia, mówiącej, iż należy od 1 lipca br. waloryzować wynagrodzenia, to znaczy podwyższać je do ustalonych progów ustawowych, spowodowało,  że w naszym przypadku, wszystko się posypało… Z tego, co wiem,  co potwierdza także  Narodowy Fundusz Zdrowia, w tak trudnej sytuacji znalazło się około 200 szpitali w Polsce.
– Czy to znaczy, że do tej pory w mławskim szpitalu były tak niskie wynagrodzenia personelu i podniesienie poprzeczki spowodowało taki krach?
– Czy płace są niskie czy wysokie, to jest sprawa względna. Chodzi o to, że mławski szpital starał się racjonalnie gospodarować środkami, starał się nie wydawać pieniędzy tam, gdzie nie było nadmiernej potrzeby.
– Czyli żyć oszczędnie, tak?
– Żyć gospodarnie, niekoniecznie oszczędnie, ale gospodarnie. Nie oszczędzaliśmy na pacjentach, przynajmniej od momentu, kiedy zostałem dyrektorem tego szpitala. Ale jesteśmy podmiotem publicznym i gospodarujemy publicznymi środkami. Jednocześnie mamy obowiązki wobec osób, które płacą składki.
– To co się stało, że nagle pojawiła się dziura w budżecie?
– Przyjęto w tym roku bardzo złe rozwiązanie. Szpital mławski dostawał co roku pulę  środków na wyrównanie wynagrodzeń. Ustawa o minimalnych wynagrodzeniach mówi, że nie można zarabiać mniej niż określone ustawą kwoty. Mamy więc obowiązek wypłacać co najmniej to, co jest przewidziane obowiązującym prawem. Różnicę refundował nam Narodowy Fundusz Zdrowia. W przypadku naszego szpitala było to około 922 tysiące złotych miesięcznie. Dostawaliśmy ten strumień pieniędzy dodatkowo do kontraktu. W tym roku przyjęto inną metodę, że nie będzie tych dodatkowych środków, tylko nastąpi wzrost wyceny punktowej świadczeń. Wszystko by było w porządku, gdyby najpierw te dodatkowe kwoty najpierw zostałyby włączone, ponieważ szpitale różnie dostawały te pieniądze. Te szpitale, które wydawały środki w sposób racjonalny, nie wydawały nadmiernie pieniędzy, miały wysoki poziom dofinansowania. Podobnie jak my. Natomiast te placówki, które, niezależnie od tego, czy je było na to stać czy nie, wypłacały dotąd duże środki, dostawały mniej, ale teraz nie miały obowiązku wypłacania dodatkowych pieniędzy. Ale skąd miały wcześniej pieniądze? W większości się zadłużały. Gdyby więc włączono ten dodatkowy strumień pieniędzy do kontraktu, a później podwyższono wycenę punktową, byłoby wszystko w porządku, i pieniędzy na pewno by wystarczyło. Natomiast zastosowany teraz mechanizm, zadziałał tak, że podwyższone zostały kontrakty i ucięto te dodatkowe finansowanie. W ostatecznym rozrachunku okazało się, że nie dostajemy już 922 tysięcy złotych, kontrakt wzrósł o ok. 400 tysięcy, a my mamy niedobór o ok. pół  miliona złotych miesięcznie od 1 lipca br. Teraz dochodzą do nas informacje, że Narodowy Fundusz Zdrowia czy Ministerstwo Zdrowia próbuje w jakiś sposób naprawić powstałą sytuację. Mają być  jakieś nadzwyczajne zasady postępowania z takimi placówkami jak nasza.
– Ale nie wiadomo jakie to będą rozwiązania, i nie wiadomo kiedy… A szpital się  zadłuża?
– Dla nas, mówiąc eufeministycznie, to bardzo duża niedogodność w bieżącym funkcjonowaniu… Od 1 lipca musimy wypłacić pieniądze, których nie mamy. Na szczęście, w lipcu i sierpniu jeszcze stać nas było na wypłacenie tych pieniędzy. Ale co będzie dalej? Wszystko zależy od tego, jak Narodowy Fundusz Zdrowia spróbuje zaradzić stworzonej przez siebie sytuacji.
– To oznacza, że jeżeli nie znajdzie się szybko rozwiązanie, na koniec roku będzie brakowało?…
– Trzeba jasno powiedzieć, wtedy będzie brakowało  kilka milionów w naszym budżecie… A cały budżet wynosi ok. 50 mln złotych.
– Czyli zadłużenie wyniesie ok. 10 procent?…
– Jeśli się nic nie zadzieje, co mogłoby odplatać bądź naprawić ten stan, to tak.
– To oznacza, że trzeba pomyśleć o oszczędnościach na funkcjonowaniu, inwestycjach?
– Nie może tak być, że będziemy robili oszczędności na czymkolwiek, bo ktoś niezależnie od naszej woli popełnił błąd. Ta sytuacja musi być naprawiona. Z doniesień prasowych, z wypowiedzi zarówno ministra zdrowia, jak i prezesa NFZ, np. przekazanych podczas wspólnej konferencji prasowej zorganizowanej na forum ekonomicznym w Krynicy 8 września wynika, że oni są  świadomi tej sytuacji.
– A co z podwyższeniem wynagrodzeń dla personelu?
– Wynagrodzenia zostały podwyższone. Proszę zrozumieć, ja jestem między młotem a kowadłem. Muszę wykonywać postanowienia ustawy o kształtowaniu minimalnego wynagrodzenia. Tylko skąd mam na to wziąć  środki? Szpital nie dostał pieniędzy na pokrycie wzrostów wynagrodzenia. Wzrost kontraktów, w przypadku naszego szpitala, jest ujemny na kwotę ok. pół miliona zł  miesięcznie.
– Duże pieniądze były przeznaczane dla szpitali w czasie pandemii.
– Czy duże? Ocena jest subiektywna. Jak weźmiemy pod uwagę, że przed pierwszą falą zachorowań, jeszcze w lutym 2020 roku maseczki kupowaliśmy po 0,19 zł za sztukę. A już w maju musieliśmy płacić 5 zł na sztukę. W tej sytuacji, proszę mi powiedzieć, co to są duże pieniądze?
– Później sytuacja się uspokoiła… I szpital w Mławie chyba jakoś poradził sobie z tą trudną sytuacją…
– Nikt nie przewidział pandemii, i konia z rzędem temu, kto przewidziałby taką sytuację, podobnie jak mamy teraz z tymi pseudopodwyżkami. Źle się stało, jak zaczęła się cała akcja z podwyższaniem wynagrodzeń minimalnych, to zaczęto mówić o podwyżkach w służbie zdrowia. To nie są podwyżki. To jest coroczna waloryzacja najniższych wynagrodzeń, która powinna być przeprowadzana bez żadnego rozgłosu. Powinno być jakieś minimum, a jeśli jakiś podmiot stać na to, żeby płacić więcej, to płaci więcej.
– Mając na uwadze słowo „racjonalnie”, to jeżeli możemy płacić minimum, płacimy minimum…
– Jeżeli mogę coś kupić za X, to nie mam potrzeby kupić to coś za 2X czy nawet X plus 20 proc. A ja zarządzam pieniędzmi publicznymi…
– Obawia się pan zarzutu niegospodarności?
– Jeżeli ktokolwiek obawia się, nie powinien obejmować  stanowiska na którym wymagane jest podejmowanie trudnych decyzji.
– Wspomniał pan o przewidywaniu… Spodziewa się pan kolejnej fali zachorowań na covid i w związku z tym wzmożonej pracy szpitala?
– W takiej postaci, jak była, już nie. Z kilku powodów. W większości jesteśmy zaszczepieni, nawet jeśli zachorujemy to przebieg choroby będzie łagodniejszy. W tej chwili mamy w szpitalu pacjentów, u których stwierdzono zakażenie wirusem. I leczmy ich. Stosujemy odpowiednie procedury, żeby nie zakażać innych pacjentów…
– Rozumiem, że szpital jest przygotowany do przyjęcia fali chorych na Covid?
– Oczywiście, mamy odpowiednie wytyczne, ale jeżeli ktoś trafia do nas ze złamaną nogą, to należy mu leczyć tę nogę, pomimo tego, że ma covid, a nie odsyłać na oddział zakaźny.
– Nie ma już żadnych dodatkowych środków związanych ze zwiększoną liczbą chorych?
– My wykorzystaliśmy maksymalnie to, co można było wykorzystać. Co można było dostać. Przyszły pieniądze. Mamy mnóstwo sprzętu. Nie zamykaliśmy się i nie czekaliśmy na koniec pandemii. Mieliśmy plany inwestycyjne, które były realizowane, bo przecież kiedyś to się skończy. Robiliśmy swoje…
– Co szpital planuje w tej chwili? Kupić? Wyremontować?
– Mamy bardzo szerokie plany. Jeszcze w czasie pandemii zaplanowaliśmy budowę nowych budynków, gdzie będzie mieścił się oddział ratunkowy, zakład opieki długoterminowej, ZOL…
– To są plany dalekosiężne…
– Gdyby nie obecna sytuacja z pieniędzmi unijnymi, mówiąc wprost – blokowanie ich w imię realizacji jakiś partykularnych interesów takiej, czy innej partii politycznej,  to budynek przeznaczony na SOR już byśmy kończyli…
– Czyli finansowanie zewnętrzne?
– Oczywiście. Nie stać nas przecież na to, żeby inwestować własne środki. Starostwo wie doskonale, jakie są braki w naszym szpitalu, jednak nie jest w stanie wygospodarować we własnym budżecie w krótkim czasie środków, które są nam niezbędne. I nie chodzi o to, by dofinansowywać bieżącą działalność. W mławskim szpitalu budynki, pomieszczenia, poziom wyposażenia, przypominają ubiegłe stulecie – i to pierwszą jego połowę.
– Planowane inwestycje sprzętowe?
– Były duże podczas pandemii. Nikt się wcześniej nie spodziewał takiego przebiegu wydarzeń. Z urzędu marszałka województwa mazowieckiego otrzymaliśmy duże pieniądze, za które kupiliśmy sprzęt, Jest on na razie własnością urzędu marszałkowskiego, a my z niego korzystamy. Kupiliśmy za te pieniądze nowy aparat rentgenowski za milion złotych, a wcześniej aparat USG za ok. pól miliona. Nie są one naszą własnością, ale służą pacjentom. To nawet korzystna dla nas forma, nie musimy amortyzować tych urządzeń w ramach naszego planu finansowego. Tak samo, jak nowy tomograf komputerowy – najwyższa światowa półka, w sumie około 5 mln złotych (łącznie z robotami budowlanymi dostosowania pomieszczeń na potrzeby pracowni). Urządzenia te już pracują na rzecz pacjentów szpitalnych oraz ambulatoryjnych. Na początku października powinien dotrzeć do nas nowy ambulans sanitarny.  Dzisiaj, jeszcze z funduszy cowidowych od wojewody, rozpoczęliśmy przygotowanie pracowni rezonansu magnetycznego, finansowanej również ze środków Ministerstwa Zdrowia, przekazywanych za pośrednictwem Wojewody Mazowieckiego. Mam nadzieję do końca roku skończyć tę inwestycję. Mamy w planach uruchomienie nowoczesnego szpitalnego oddziału ratunkowego, bo to co teraz funkcjonuje nie jest na miarę naszych potrzeb. Musimy dysponować nowoczesnym sprzętem, żeby ten szpital się rozwijał. Gdyby nie blokowanie środków unijnych, mówilibyśmy już  o terminie uroczystego otwarcia tego budynku, a tak nawet nie zaczęliśmy jeszcze tej inwestycji. Nie rozumiem tej sytuacji. Niezależnie od polityki, bez względu na to jaka partia rządzi, powinniśmy myśleć o tym, żeby jak najwięcej pieniędzy przyszło z Unii do Polski, a kłócić się możemy ewentualnie później o to, kto powinien w pierwszej kolejności przecinać uroczyście wstęgę.
Kto zapłaci za kosztowną przecież eksploatację tych urządzeń?
– Szpital, oczywiście. W ramach kontraktu z NFZ. Będą pracowały na potrzeby pacjentów szpitalnych i ambulatoryjnych, z zewnątrz, oczywiście w ramach kontraktu zawartego z Narodowym Funduszem Zdrowia.
– Czyli, jeśli problem obecnego rosnącego zadłużenia będzie rozwiązany, szpital „stanie na nogi” i nie będzie kłopotów?
– Nie panikujmy, nie ma obecnie jakiegokolwiek zagrożenia dla funkcjonowania szpitala. Najgorsze, co mogłoby się stać, to to, że W najgorszym przypadku szpital będzie funkcjonował jak wiele innych zadłużonych placówek powiatowych, w których nie występuje strach o zdrowie pacjentów, o pracę dla personelu, ale zadłużenie poważnie utrudnia zarządzanie taką jednostką. Bardzo liczę nato, że odpowiednie decyzje zostaną szybko podjęte. I jeszcze jedno – jak przyszedłem tutaj do pracy, był problem z obsadą pielęgniarską. Proszę mi wierzyć, że dziś nie ma problemów z obsadzeniem dyżurów… Przyjęliśmy i przyjmujemy nadal dużo młodych pielęgniarek… Z obsadą lekarzy jest trudniej, ale na to już nie mogę poradzić. Chętnie przyjąłbym do pracy internistów, kardiologów, ginekologów… Czynimy w tym zakresie również odpowiednie działania.

– Szpitale będą musiały wprowadzić plan naprawczy…
Ja nie bardzo rozumiem, o jaki plan naprawczy chodzi, no chyba, że chodzi o plan naprawczy dla procesów podejmowania racjonalnych decyzji w instytucjach związanych z organizacją i finansowaniem ochrony zdrowia w Polsce, aby zapobiec takim zjawiskom, z którymi mamy do czynienia obecnie, spowodowanej ustawą „podwyżkową”. Chętnie wezmę udział w przygotowaniu takiego planu naprawczego. Przypominam: na chwilę obecną nasz szpital nie ma zobowiązań wymagalnych, nie generowaliśmy w ostatnich latach istotnego zadłużenia, natomiast wprowadzone ostatnio uregulowania ustawowe, bez podjęcia natychmiastowych działań osłonowych dla około 200 szpitali w Polsce, które znalazły się w sytuacji podobnej do naszej, spowoduje, że nasza jednostka będzie generować dług w wysokości ok. 6 mln zł rocznie.

–  Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Wanda Cymerman

You May Also Like

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

The maximum upload file size: 128 MB. You can upload: image, audio, video, document, spreadsheet, interactive, text, archive, other. Links to YouTube, Facebook, Twitter and other services inserted in the comment text will be automatically embedded. Drop file here

%d bloggers like this: