Pomoc drugiemu człowiekowi daje największą satysfakcję

Pomoc drugiemu człowiekowi daje największą satysfakcję

Jest masa interwencji, w których jest dużo nieporozumień, kłótni, przemocy, ale są też sytuacje, gdy spotykam człowieka, który podchodzi do mnie, zaczyna ściskać, płacze i mówi: „Pani Ilono, dziękuję!”. To są sytuacje, dla których naprawdę warto być w tym zawodzie – uważa mł. asp. Ilona Karpińska, pierwsza kobieta w mławskiej drogówce i pierwsza w rewirze dzielnicowych w powiecie mławskim. Policjantkę pytamy, jak się czuje w typowo męskim środowisku pracy i z jakimi wyzwaniami musi się mierzyć najczęściej.

 

Rozmawiał Krzysztof Napierski

 

Co zdecydowało o tym, że postanowiła Pani związać swoją przyszłość ze służbą w szeregach policji?

Marzeniem mojej mamy były moje studia prawnicze, marzeniem taty – praca w policji. To był temat wielu naszych rozmów. I to właśnie tata zmobilizował mnie do tej pracy – zrobił wszystko, żebym wybrała taki a nie inny zawód. Ja się na to zgodziłam i na chwilę obecną tego nie żałuję. Najbardziej marzyła mu się córka policjantka w ruchu drogowym. Jego marzenie się spełniło, bo przez dziesięć lat pracowałam w ruchu drogowym w Mławie.

Jak się Pani pracowało w drogówce?

W ogóle swoją karierę zaczęłam od ogniwa patrolowo-interwencyjnego – nie tutaj, lecz w ościennej jednostce. Pochodzę z Żuromina, gdzie się urodziłam i wychowałam, a do Mławy przyjechałam za mężem i też za pracą – tutaj przez dziesięć lat pracowałam w drogówce. Byłam pierwszą kobietą w ruchu drogowym w Mławie, podobnie jak później w rewirze dzielnicowych w powiecie mławskim. Także przecieram te męskie szlaki jako pierwsza. Ruch drogowy wspominam bardzo pozytywnie, tam też do dziś pracuje mój mąż.

Czym najbardziej grzeszyli mławscy kierowcy?

Głównie niezapinaniem pasów bezpieczeństwa i przekraczaniem dozwolonej prędkości. I to jest standard, pod tym względem Mława nie różni się niczym od innych miejscowości.

Obecnie jest Pani dzielnicową dzielnicy nr 4 w Mławie. Z jakimi wyzwaniami spotyka się Pani na tym terenie najczęściej?

Ta dzielnica niczym specjalnym nie różni się od innych. Jak wszędzie, są takie same nieporozumienia sąsiedzkie, nieporozumienia w rodzinach, spożywanie alkoholu, zaśmiecanie – z tym mamy do czynienia w każdej dzielnicy. Osobiście jestem zadowolona, że właśnie do tej zostałam przydzielona – nie spotkałam się tu z arogancją, niezrozumieniem, odrzuceniem. Ludzie są bardzo przychylni i sympatyczni.

Jak się Pani odnajduje w środowisku zdominowanym przez mężczyzn i w pracy przez wielu wciąż postrzeganej jako typowo męską?

Mam wspaniałych kolegów i bardzo dobrze się tutaj odnajduję. Trzeba by było jeszcze zapytać moich kolegów, jak oni to widzą, a jest ich na dzielnicy w Mławie ośmiu. Ja nie mam z nimi problemów i mam nadzieję, że oni też nie mają ich ze mną. Potrafimy się dogadać, nigdy nie poczułam się odrzucona przez kogokolwiek czy gorsza. Oczywiście nie możemy się porównywać pod względem siły fizycznej – to logiczne, że kobieta, jakichkolwiek by była rozmiarów czy jak bardzo wysportowana, nie osiągnie takiej siły fizycznej, jak mężczyzna. Ale ja odbieram pracę z policjantami, z którymi teraz pracuję, bardzo pozytywnie.

À propos wspomnianej siły fizycznej, co jest ważniejsze w Pani pracy – sprawność fizyczna czy silna psychika?

Psychika. Nie mówię, że siła fizyczna jest bez znaczenia, bo ma duże znaczenie. Wszystko jest zależne od sytuacji, w której aktualnie się znajdujemy. Tylko że tych sytuacji, w których psychika odgrywa dużo większą rolę, jest znacznie więcej niż tych, gdzie musimy wykorzystać siłę fizyczną. Jeśli tej ostatniej mi brakuje, zawsze mam swoich kolegów, którzy są ze mną, jeśli jest taka potrzeba. Jednak gdy podsumować rzeczy, które przyszło mi zobaczyć i sytuacje, w jakich przyszło mi się znaleźć przez trzynaście lat pracy w policji, to w przeważającej mierze kluczowa jest psychika.

Ma Pani na myśli jakieś okropieństwa, z którymi się Pani styka i musi sobie z tym radzić?

Nie nazywam tego okropieństwem. Są to warunki i sytuacje, w jakich znajdują się ludzie, z którymi się spotykamy. Z niektórymi sytuacjami ciężko sobie poradzić, każdy musi mieć na to sposób. Dla mnie osobiście najczęstsze są sytuacje, w których stykam się z krzywdą dzieci i śmiercią. Z tym nie można się pogodzić i oswoić, to zostaje w człowieku na zawsze. Parokrotnie zetknęłam się z tym w swojej pracy i dobrze wiem, że nie da się tego zapomnieć. Można znaleźć jakiś sposób, żeby sobie z tym poradzić, ale w żaden sposób nie można tego wymazać ze swojej pamięci.

 

 

Co z kolei jest w Pani pracy najprzyjemniejsze i daje największą satysfakcję?

Tak jak jest w tej pracy dużo zawodów i smutku, jest też dużo radości. Największą satysfakcję daje to, że udało się komuś pomóc. Jest masa interwencji, w których jest dużo nieporozumień, kłótni, przemocy, ale są też sytuacje, gdy spotykam człowieka, który podchodzi do mnie, zaczyna ściskać, płacze i mówi: „Pani Ilono, dziękuję!”. To są sytuacje, dla których naprawdę warto być w tym zawodzie – poświęcić się dla tej osoby, żeby później zobaczyć w jej oczach łzy radości. To sytuacje, które dają mi kopa i powera do dalszej pracy i dalszego starania się.

Zaprzecza Pani stereotypowi, że kobiety to słaba płeć?

Wszyscy chyba wiemy, że kobiety są silniejsze psychicznie, i nie jest to kwestia tylko policjantki i policjanta. Ja osobiście nie czuję się osobą słabą czy mało pewną siebie. Jeśli chodzi o mnie i większość kobiet, które pracują w policji, uważam, że nie jest to słaba płeć.

Można pogodzić służbę w policji z życiem prywatnym, zwłaszcza rodzinnym? Pracuje Pani w czasie tak naprawdę nienormowanym, w każdej chwili może dostać Pani wezwanie do akcji i z wcześniejszych planów trzeba rezygnować…

Trzeba to pogodzić. Mój mąż, jak już wspomniałam, też jest funkcjonariuszem policji – jesteśmy taką typową rodziną policyjną i dobrze się nawzajem rozumiemy. Mamy dwójkę dzieci i nie ukrywam, że jest ciężko. Są momenty, że siadamy i dyskutujemy, kto o której zaczyna służbę, kto o której kończy, kto odwiezie młodsze dziecko, kto dowiezie do domu starszą córkę, czy może babcia zwolni się z pracy, a może znajoma by odebrała… To godziny porównywania grafiku, kto kiedy i jak pracuje, kto pojedzie z dzieckiem na dodatkowe zajęcia, kto z dzieckiem odrobi lekcje, kto zrobi zakupy i tym podobne. To zresztą nie tylko problemy policjantów, lecz też wielu innych osób, które też pracują na zmiany. Ale to tylko kwestie techniczne, bo jeśli chodzi o sprawy stricte rodzinne, ciężko nie jest – dzieci są do tego przyzwyczajone od początku, znają specyfikę tej pracy. Czasem tylko zdarzają się jakieś drobne żale ze strony starszej córki, typu „dlaczego mnie gdzieś nie zawieziesz”, „dlaczego nie byłaś na przedstawieniu”, ale są to sytuacje bardzo rzadkie. Natomiast jeśli chodzi o system naszej pracy, to chwała przełożonym, którzy też wyciągają do nas rękę przy dopasowaniu grafiku i nie zostajemy zupełnie sami. Koledzy zawsze służą pomocą i przełożeni też są dla nas przychylni. Oczywiście w miarę możliwości – na pierwszym miejscu musi być dobro służby.

Służba to jednak nie wszystko w Pani życiu zawodowym…

Poza pracą w policji jestem też wykładowcą w mławskim oddziale Państwowej Uczelni Zawodowej w Ciechanowie, gdzie prowadzę zajęcia ze studentami na kierunku bezpieczeństwo wewnętrzne. To taka moja nowa przygoda – zupełnie inna niż to, co robię tutaj.

Podoba się Pani ta nowa rola? Chciałaby Pani pozostać na uczelni?

Tak. Chociaż to tylko moje dodatkowe zajęcie, to jest to zarazem spełnienie pewnych moich aspiracji z wcześniejszych lat. Na pewno nowe doświadczenie, inny sposób bycia. Jestem tam kimś zupełnie innym – nie noszę munduru i nikt nie patrzy na mnie jak na policjantkę – dla kogoś, kto mnie nie zna, jestem po prostu anonimową osobą. Samą szkołę jako instytucję oraz ludzi, którzy tam pracują, również bardzo sobie chwalę – są bardzo sympatyczni i pomocni.

Dużo osób studiuje bezpieczeństwo wewnętrzne? To popularny kierunek?

Obecnie tak, i to bardzo.

Co można po nim robić?

Wszystko, tak jak po każdych studiach – w zależności od tego, co nam życie przyniesie. Ja sama kończyłam bezpieczeństwo wewnętrzne w Wyższej Szkole Policji w Szczytnie. Ten kierunek otwiera wiele ścieżek kariery. Policja na pewno, także instytucje zajmujące się ochroną, administracją, bezpieczeństwem – tak naprawdę mamy tego bardzo dużo.

You May Also Like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


The maximum upload file size: 128 MB.
You can upload: image, audio, video, document, spreadsheet, interactive, text, archive, other.
Links to YouTube, Facebook, Twitter and other services inserted in the comment text will be automatically embedded.

%d bloggers like this: