PORA WYBRAĆ SOBIE PANA

PORA WYBRAĆ SOBIE PANA

Wielkimi krokami zbliża się Dzień Sądu. Spokojnie, nie mam tu na myśli Sądu Ostatecznego. On też zapewne kiedyś nadejdzie, ale lepiej, żeby wydarzyło się to w jak najdalszej przyszłości. Póki co zbliża się do nas sąd(nie)ostateczny, którego trwałość wynosi pięć lat – tyle, ile trwa kadencja Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. 28 czerwca Polacy wybiorą, komu powierzą ten najważniejszy urząd w państwie. W najbliższą niedzielę osądzimy, który kandydat zasługuje na to, aby być naszym najwyższym reprezentantem.

Właściwie można zbliżające się wybory nazwać grą „1 z 11”, bo tylu mamy zgłoszonych kandydatów. Dla 9 z nich będą to pierwsze wybory na prezydenta RP w których wezmą udział (nie licząc tych zaplanowanych na 10 maja, które się ostatecznie nie odbyły. Mamy również dwóch „weteranów” tj. Pawła Tanajno, który startował w wyborach prezydenckich w 2015 r. oraz Andrzeja Dudę, obecnego prezydenta, który w tych samych wyborach został wybrany na piastowany do tej pory urząd.
6 sierpnia br. upłynie jego trwająca od 6 sierpnia 2015 r. kadencja.

Politykę traktuję z dużym dystansem. Jestem jej bardzo kiepskim obserwatorem i niechętnie o niej rozmawiam. Trwająca od kilku miesięcy kampania niespecjalnie mnie zajmuje. Czasami w telewizji obejrzę przelotnie jakiś wywiad z jednym z kandydatów, czasem przeczytam składane na bieżąco przez naszą „polityczną drużynę piłkarską” postulaty i obietnice. Im bliżej dnia wyborów, tym więcej pojawia się takich deklaracji. Stojąc sobie z boku przyglądam się kto i co ma do zaoferowania swoim wyborcom. Najważniejszą kartą przetargową jest obecnie służba zdrowia, ponieważ w dobie pandemii koronawirusa to od tej gałęzi zależy zdrowie i życie Polaków. Nie mniej ważny jest także problem bezrobocia. Wiele osób utraciło z dnia na dzień swoje stanowiska pracy. Wielu też spotkała obniżka wynagrodzenia, cięcia pensji. Pozostałe sprawy, jak kwestia małżeństw homoseksualnych czy wprowadzenie waluty euro również są istotne, jednak nie spędzają nam na razie snu z powiek tak, jak dwie poprzednie dziedziny.

Menelowe plus, komunia święta i 67

Kampanie polityczne mają to do siebie, że czasami prowadzone są w sposób spokojny i merytoryczny, czasem nerwowy i absurdalny. W obecnej kampanii wydarzyło się parę smaczków, które zostaną wyłowione z tego ogólnego chaosu i utrwalone w naszej pamięci. Na pewno w pamięć zapadnie nam Stanisław Żółtek, który podczas zorganizowanej przez Telewizję Polską debaty prezydenckiej skrytykował obecny rząd za to, że kolejnymi programami socjalnymi usiłuje przekupić Polaków. Prezes Kongresu Nowej Prawicy oraz powstałej w styczniu 2019 r. w Parlamencie Europejskim partii PolEXIT stwierdził, że rządzący powinni pomyśleć o następnym programie socjalnym pn. „menelowe plus”, które dotyczyłoby zapewne tej mniej przytomnej części elektoratu: „Jakieś 500 plus, kolejne 1000 plus, 5000 plus, jakieś bony turystyczne. Aż mi strach zaproponować rządowi, że są budki od piwa. Że może menelowe plus by jeszcze wrzucili, bo to też są głosy wyborcze” – powiedział Żółtek. Internauci od razu, jak to w takich sytuacjach bywa, podchwycili pomysł, tworząc kreatywne memy z nazwą alternatywnego programu socjalnego.

Podczas ostatniej debaty prezydenckiej zaskoczyło mnie niewiele, ponieważ spodziewałem się wzajemnych zaczepek słownych, docinek, utarczek, etc. etc. Niektórzy kandydaci odpowiadali konkretnie i rzeczowo na zadane pytania, niektórzy nie przepuścili okazji, żeby wbić szpilkę w swoich oponentów. Najbardziej dostało się oczywiście obecnemu prezydentowi, na którego wylewała się niechęć rywali. Zdziwiło mnie natomiast drugie w kolejności pytanie, jakie obecnym w studiu pretendentom do prezydenckiego fotelu zadał prowadzący debatę redaktor Michał Adamczyk. Brzmiało ono: „Czy jest pan za umożliwieniem dzieciom przygotowania do pierwszej komunii św. na lekcjach religii?”. Przyznam szczerze, że nie bardzo rozumiem co temat katolickiej uroczystości, jaką jest komunia święta, ma do najważniejszych spraw kraju, który na mocy Konstytucji RP z 1997 r. pozostaje w stanie „przyjaznego rozdziału Kościoła od państwa”. Niezaprzeczalnie katolicyzm jest dominującym w Polsce wyznaniem religijnym, jednak czy kwestie związane z jego obrzędami powinny być przedmiotem dyskusji w debacie kandydatów na urząd prezydenta?

Elementem kampanii, który najbardziej mnie rozbawił a jednocześnie najbardziej zaskoczył, jest nowa maskotka, którą na konferencji prasowej w siedzibie sztabu wyborczego prezydenta Andrzeja Dudy zaprezentował Adam Bielan, rzecznik sztabu wyborczego walczącego o reelekcję prezydenta. Pierwszy raz zobaczyłem ową maskotkę na facebookowym fanpage’u Oglądam „Wiadomości”, bo nie stać mnie na dopalacze. Bardzo lubię ten profil, zawsze mogę znaleźć tam zabawne fragmenty z programu informacyjnego, emitowanego przez Telewizję Polską. Na opublikowanym przez fanpejdż screenie pochodzącym z twitterowego konta #DUDA2020 zobaczyłem zdjęcie przedstawiające Adama Bielana, byłą minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbietę Rafalską oraz stojącą obok nich pluszową maskotkę, przedstawiającą cyfrę „67”. Nad zdjęciem widniała wypowiedź Bielana: „Aby R. Trzaskowski już nigdy nie zapomniał, jak głosował ws. wieku emerytalnego, na każdym jego wiecu będzie gościć nasz bohater – Liczba 67 – wiek emerytalny, jaki wprowadził rząd PO-PSL”. Jako, że sprawę tzw. fake newsów znam doskonale i wiem, że polityczni rywale mogą stosować dezinformacje, postanowiłem potwierdzić wiarygodność powyższego zdjęcia. Odnalazłem na Twitterze konto o którym mowa, w którego opisie przeczytałem: „Oficjalny profil KW Kandydata na Prezydenta RP Andrzeja Dudy. #DUDA2020”. Znalazłem tam wyżej wspomnianego twitta i nowego bohatera sztabu, „Liczbę 67”. W relacji z konferencji prasowej przeczytałem, że Adam Bielan wystosował apel do Rafała Trzaskowskiego: „Rafał, nie kłam w sprawie wieku emerytalnego”. Rzecznik sztabu wyborczego Andrzeja Dudy zaapelował również do sztabu Rafała Trzaskowskiego, aby nie reagowali na maskotkę z agresją. Nie wiem jak tam sztabowcy Trzaskowskiego, ale ja bynajmniej nie zareagowałem na uroczą maskotkę z agresją. Nawet mi się ona podoba. Boję się tylko sobie wyobrazić co by było, gdyby rząd PO-PSL podniósł swego czasu wiek emerytalny do 69 lat. Na miejscu Rafała Trzaskowskiego czułbym lekki dyskomfort, gdyby na każdym kroku towarzyszyła mi cyfra 69.

Co powiedziałby Jacek?

W swoich tekstach i rozważaniach często odwołuję się do twórczości Jacka Kaczmarskiego, którą w moim odczuciu znam całkiem dobrze, na tyle dobrze, aby swobodnie przywoływać cytaty z piosenek, pasujące do danych okoliczności. Jacek Kaczmarski jest dla mnie niedoścignionym wzorem polityczno-społecznego komentatora. Znając jego teksty i wypowiedzi medialne wiem, że nigdy nie stanął po stronie jakiejkolwiek partii, a w politycznych bataliach nie zajął jasno określonego stanowiska. Komentował bieżące wydarzenia w sposób jak najbardziej neutralny. W jednej z wypowiedzi odniósł się krytycznie do swoich naśladowców, którzy angażowali się w polityczne przedsięwzięcia: „Typowym przykładem ślepej uliczki, jaką jest próba wstrząśnięcia światem, jest mój (w cudzysłowie) syn duchowy, bo on się za takiego w swoim czasie uważał, Leszek Czajkowski, który chciał iść w moje ślady. Wyobrażał sobie, że swoimi wierszami na tematy polityczne i bardzo określoną postawą wstrząśnie światem. To się zamienia w żałosne kuplety tylko jednej koncepcji politycznej. Ja nie unikałem tematu polityki, jednak nigdy nie miałem zamiaru reprezentowania jakiekolwiek opcji politycznej.” Idąc za przykładem Jacka ja również nie chcę krytykować tu żadnego z kandydatów i prezentować swoich poglądów, bo poglądy – jak powiedział Andrzej Sapkowski, twórca „Wiedźmina” – są jak dupa: każdy jakieś ma, ale po co od razu pokazywać? Przed nami cisza wyborcza, którą żartobliwie określa się „milczeniem owiec”. Jak na porządną owcę przystało, zamilczę pokornie. Przywołam za to cytat z piosenki Kaczmarskiego pt. „Ballada pozytywna”:

Położymy płasko uszy, pysk na kłódkę, ogon w ruch,

Skowyt niech się tłucze w duszy, kasza niech napełnia brzuch.

Przecież tylko o to chodzi, żeby hołdów było dość,

Ta dłoń skarci, co nagrodzi, jeden kształt ma kij i kość.

  1. Proszę Was jeszcze o to, abyście 28 czerwca podjęli świadomą, przemyślaną decyzję i wybrali kandydata, który będzie według Was waszym najlepszym reprezentantem. Jeśli zdarzy się tak, że Wasz kandydat zwycięży, proszę abyście przez okres jego kadencji nie narzekali na podejmowane przez niego decyzje. Pamiętajcie, że w demokratycznych wyborach biorą udział dorośli, dojrzali, odpowiedzialni ludzie, którzy sami decydują o tym jak będzie wyglądała ich Ojczyzna i w jakiej Polsce chcą się obudzić. Zbyt wiele razy spotykałem się z opiniami znajomych, którzy z dumą przyznawali się do głosowania na niektórych polityków, a później krytykowali decyzje swoich własnych, osobiście wybranych przedstawicieli. No dobra, teraz już zamilkam na amen i ponownie oddaję głos Jackowi:

Zapomnimy dawne razy, wyliżemy gorycz z blizn,

Gesty starczą za rozkazy, a za gesty starczy gwizd.

Jeśli kochasz swoją budę, to pokochaj łańcuch swój!

Śmierdzi gnojem Twój ogródek? Przecież to Twój własny gnój!

 

Mateusz Przybyszewski

 

You May Also Like

One thought on “PORA WYBRAĆ SOBIE PANA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


The maximum upload file size: 128 MB.
You can upload: image, audio, video, document, spreadsheet, interactive, text, archive, other.
Links to YouTube, Facebook, Twitter and other services inserted in the comment text will be automatically embedded.

%d bloggers like this: