Różne przepisy ta sama gra. Bałagan w lokalnych Związkach Piłki Nożnej

Różne przepisy ta sama gra. Bałagan w lokalnych Związkach Piłki Nożnej

Organizatorzy rozgrywek w niższych ligach często kierują się zasadą: każdemu według potrzeb. Jak bardzo mogą się różnić regulaminy piłkarskich rozgrywek? Okazuje się, że bardzo. Czasem wystarczy przejechać kilka kilometrów, przekroczyć granicę województwa, by znaleźć się w zupełnie innej futbolowej rzeczywistości.

Władza lokalnych Związków Piłki Nożnej jest ogromna. Od III Ligi w dół mogą robić, co tylko chcą. Dowolna liczba zmian? Proszę bardzo. Brak wymogu młodzieżowca? Wystarczy tylko dopisać odpowiedni punkt regulaminu. O awansie decyduje bezpośredni mecz? Ok. Ale już w równoległej lidze w innym regionie może to być bilans bramkowy. Nikt nie widzi w tym nic złego. Obecnie samowolka zbiera owoce. Sprawa awansu Motoru Lublin do II Ligi wzbudzała ogromne kontrowersje w piłkarskim środowisku. W skrócie chodziło o to, że przed zakończeniem rozgrywek z powodu pandemii liderem był Hutnik Kraków, ale z racji nierozegrania wszystkich meczów Lubelski ZPN (jako organizator) zinterpretował przepisy tak, że o kolejności w tabeli powinien decydować bilans bramkowy, a nie bezpośredni mecz. Na ten moment sprawa wygląda tak, że to organizator rozgrywek jest pierwszym i ostatnim organem decyzyjnym i Hutnik nie ma nawet do kogo się od decyzji odwołać. LZPN ją podjął i koniec. Ostatecznie PZPN zainterweniował i przyznał awans obu klubom. Oczywiście pandemii koronawirusa nie dało się przewidzieć, a sprawa awansu nie była całkowicie jednoznaczna. Nie zmienia to faktu, że przepisy w niższych ligach powinny być jednolite i brzmieć tak samo w każdym okręgu. Może wtedy udałoby się jakoś uniknąć zamieszania. Niestety tak nie jest.

Wycieczka z Szydłowca, leżącego w województwie mazowieckim, do świętokrzyskiego zajmuje około 15 minut. Grająca w lidze okręgowej Szydłowianka musi w trakcie meczu wystawiać młodzieżowca. Na tym samym poziomie, kilkadziesiąt kilometrów dalej, takich zawodników musi być dwóch. Decyzja należy do Okręgowego Związku Piłki Nożnej. – Każdy region jest inny i ma indywidualne potrzeby. Stąd różnica w wymaganiach dotyczących młodzieżowców – stwierdził Marek Łukiewski, przewodniczący Komisji Piłkarstwa Amatorskiego i Młodzieżowego PZPN i prezes Warmińsko-Mazurskiego ZPN.  – To nie zawsze jest takie proste. Czasem w większych ośrodkach jest mniejsza liczba chętnych do gry, bo są inne opcje spędzania wolnego czasu. Dlatego to OZPN decyduje, jakie są w danym regionie przepisy.

Jednym z licencyjnych wymogów jest posiadanie drużyn młodzieżowych, dlatego raczej trudno mówić tu o problemie, by w każdym spotkaniu wystawić dwóch zawodników poniżej 21. roku życia. – Jest opór ze strony prezesów klubów. Ostatnio w trakcie zebrania usłyszałem propozycję, by w następnym sezonie w ogóle znieść przepis o młodzieżowcu w IV Lidze – mówi Jan Bednarek, wiceprezes PZPN do spraw piłkarstwa amatorskiego i prezes Zachodniopomorskiego ZPN. Na młodzieżowcach różnice w regulaminach się nie kończą. Są regiony, w których jeszcze niedawno w najniższych klasach (A i B) dopuszczano zmiany hokejowe. Liczba roszad w trakcie meczu też się różni w zależności od województwa i poziomu. – Są to drobne rzeczy, ale rzeczywiście może czas je ujednolicić – przyznaje Bednarek. – Problem w tym, że już kiedyś próbowaliśmy to zrobić i napotkaliśmy opór. Zwyciężają lokalne interesy – mówi działacz.

Niespodzianka czeka też na tych kibiców, którzy nigdy nie przyglądali się dokładniej klasom rozgrywkowym w województwie wielkopolskim. W 15 pozostałych ZPN struktura jest jasna – z klasy okręgowej awansuje się do IV Ligi. Ale nie w Wielkopolsce. Tam trzeba jeszcze przeskoczyć V Ligę. – Nie wiem, dlaczego jest to tak skonstruowane – przyznaje Łukiewski.  Jako przewodniczący Komisji Piłkarstwa Amatorskiego i Młodzieżowego PZPN nie może w żaden  sposób wpłynąć na tamtejsze władze, by zlikwidowały dodatkowy poziom. Teraz jednak zmiany wymusi sytuacja. Następne rozgrywki, zakładając, że nie zostaną przerwane z przyczyn niezależnych, będą trudne do przeprowadzenia. W obecnym sezonie nie było spadków, za to awanse zostały utrzymane, dlatego w ligach będzie występowało więcej drużyn. – Planujemy rozgrywać pierwszą rundę w systemie każdy z każdym, a wiosną zrobić podział na grupę spadkową i mistrzowską. Jeśli tak nie uczynimy, będziemy mieli problem ze zmieszczeniem wszystkich meczów w terminarzu – zdradza Łukiewski.

Na razie nie wiadomo, czy takie rozwiązanie miałoby zostać wprowadzone przez wszystkie lokalne związki, czy tylko przez Warmińsko-Mazurski ZPN.

– W regulaminach rozgrywek będą się musiały znaleźć zapisy dotyczące takich sytuacji, z jaką mierzymy się obecnie. Musi być jasno określone, na jakiej podstawie ustalamy tabelę w przypadku przerwania ligi. W tym roku tego zabrakło, ale nikt nie był w stanie przewidzieć takich wydarzeń – przekonuje Bednarek.

Obaj panowie zapewniają, że w najbliższych tygodniach dojdzie do zebrania szefów wojewódzkich związków. Spraw do omówienia nie zabraknie, a jedną z nich ma być właśnie ujednolicenie przynajmniej części zapisów. – To może wyjść wszystkim na dobre. Tak samo sprawa wygląda, jeśli chodzi o stawki dla sędziów. Tu również trzeba wprowadzić jednakowe dla każdego regionu. Już teraz wiem, że debata będzie burzliwa, ale niektórzy muszą zmienić sposób myślenia i otworzyć się na zmiany. Inaczej nie ruszymy do przodu – kończy prezes Zachodniopomorskiego ZPN.

Źródło: Przegląd Sportowy

 

You May Also Like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


The maximum upload file size: 128 MB.
You can upload: image, audio, video, document, spreadsheet, interactive, text, archive, other.
Links to YouTube, Facebook, Twitter and other services inserted in the comment text will be automatically embedded.

%d bloggers like this: