Uważajmy na pieniądze!

Uważajmy na pieniądze!

Internet to dziś miejsce, które jest odwiedzane przez niemal każdego. Dziś prócz rozrywki pełni funkcje wirtualnych urządów, banków i innych instytucji załatwia się wiele różnych spraw. Ograniczenia związane z pandemią koronawirusa wymusiły na społeczeństwie załatwianie wielu rzeczy przez właśnie za pośrednictwem internetu. Cyberprzestrzeń jak nigdy stał się niemalże jednym narzędzie do normalnego funkcjonowania, ale nie możemy stracić czujności i musimy o tym pamiętać że jest bardzo niebezpieczna. Czy w związku z tym wszystkie instytucje zwiększyły zabezpieczenia tak aby nasze finanse i dane były chronione?                                                                      Niektóre tak, niektóre nie.

Ryzyko, że padniemy ofiarą hakera występuje zawsze. Instytucje starają się zwiększyć poziom zabezpieczeń i w tym roku większość z nich wprowadzi nowy sposób autoryzowania transakcji – zamiast kodów jednorazowych przysyłanych SMS-ami będziemy potwierdzali przelewy smartfonem, wchodząc do aplikacji mobilnej banku i klikając „potwierdzam taki a taki przelew”. Nie wystarczy, że złodziej wejdzie w posiadanie naszego SMS-a, będzie musiał mieć w ręku nasze urządzenie. Bądź – ta droga będzie otwarta zawsze – podstępem skłonić nas do potwierdzenia transakcji, na której mu zależy. 5 popularnych sposobów internetowych złodziei na okradanie nas z pieniędzy. Polowanie na tych, którzy do banku wchodzą z Google’a Najprostszą metodą stosowaną przez złodziei jest wystawianie w internecie fałszywych stron. Jeśli klient myśli, że jest na prawdziwej stronie banku, a tak naprawdę jest na „podróbce” i poda na niej swój login oraz hasło, to zaczyna być niebezpiecznie. Jesteś na fałszywej stronie, a złodziej jednocześnie wykorzystuje podany przez ciebie login i hasło, by zalogować się w twoim imieniu do prawdziwego konta. Potem, będąc już na twoim rachunku, definiuje siebie jako odbiorcę przelewów zdefiniowanych. W czasie, gdy bank wysyła na smartfona SMS autoryzacyjny do tego zlecenia, złodziej wyświetla ci na ekranie jakieś fałszywe komunikaty. Np. „podaj kod z SMS-a, żeby potwierdzić dostęp do konta”. Jeśli nie przeczytasz SMS-a, którego wysłał do ciebie bank – łącznie z opisem, z którego wynika, iż jest to zdefiniowanie nowego odbiorcy przelewu, a nie z żadne „odblokowanie konta”) – to już po tobie. Niczego nie przeczuwając podasz na fałszywej stronie banku kod z SMS-a, który natychmiast złodzieje wykorzystają do ustanowienia siebie jako odbiorców przelewów. Reszta zależy już tylko od tego ile masz pieniędzy na koncie i jak masz ustawione dzienne limity przelewów. Złodzieje będą czyścili konto tak długo, aż nie skończą się na nim pieniądze. A czasem i zaciągną w twoim imieniu debet.                                                                                                                                                                                Sposób na to?                                                                                                                                                                                   Nigdy nie wchodzimy do banku z linku podrzuconego przez wyszukiwarkę. Ten link może być fałszywy. Adres banku wpisujemy samodzielnie, na klawiaturze komputera, w okienku wyszukiwarki. 2. Polowanie na tych, którzy bankują w publicznej sieci wi-fi Niektórzy złodzieje internetowi „instalują się” w pobliżu publicznych sieci wi-fi (np. w centrach handlowych) i „podsłuchują” co się w nich dzieje. Jeśli pojawi się np. jakiś klient banku, który podłączony do publicznej sieci wi-fi wejdzie na stronę banku, wpisze tam login i hasło, a następnie zacznie wykonywać przelewy, to złodzieje będą mieli dobry dzień. Mają już dane do logowania na konto i numer telefonu klienta. Potem wystarczy już tylko wysłać na ten telefon jakąś „trefną” aktualizację, żeby przejąć kontrolę nad SMS-ami autoryzacyjnymi i możemy się pożegnać z oszczędnościami całego życia.                             Sposób na to?                                                                                                                                                                                   Nigdy nie korzystamy z banku będąc w kawiarence internetowej, w publicznej sieci wi-fi (ogólnodostępnej), ani siedząc przy nieznanym komputerze. Do konta logujemy się tylko w domu, z komputera z którego nie korzysta nikt postronny. 3. Polują na tych, którzy otwierają załączniki w e-mailach Bardzo popularnym ostatnio sposobem wyłudzania naszych danych bankowych jest przesyłanie nam wirusów razem z pocztą e-mail. Nie jest problemem podszyć się pod dowolnego nadawcę, np. pod bank, firmę energetyczną lub telekom. Wysyła się klientowi taki „trefny” e-mail z informacją o fakturze lub wyciągu z konta i… zamiast pliku z fakturą dołącza się do takiej przesyłki załącznik z wirusem. Od prawdziwej faktury lub wyciągu z rachunku ów załącznik różni się tylko tym, że nie jest to plik z rozszerzeniem .pdf ani inny plik graficzny, tylko spakowany w pliku z rozszerzeniem .zip pakiet kodów, których zadaniem jest zainfekować twój komputer. Dzięki temu złodzieje znają twój login i hasło, mogą buszować po twoim koncie. To jeszcze nie pozwoli im ukraść twoich pieniędzy, ale z czasem dowiedzą się jaki masz numer telefonu i spróbują wysłać na ten telefon fałszywą aktualizację jakiegoś oprogramowania, żeby przechwytywać SMS-y autoryzacyjne z banku. Sposób na to?                                                                                                                                            Nie otwieramy żadnych załączników z e-maila, które nie są plikami .pdf, a już na pewno nie dotykam.

Źródło/ subiektywnieofinansach.pl, oprac.redakcja

You May Also Like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


The maximum upload file size: 128 MB.
You can upload: image, audio, video, document, spreadsheet, interactive, text, archive, other.
Links to YouTube, Facebook, Twitter and other services inserted in the comment text will be automatically embedded.

%d bloggers like this: