Do trwałego sukcesu i pracy w artystycznej „branży” przydaje się też nieco szczęścia

Do trwałego sukcesu i pracy w artystycznej „branży” przydaje się też nieco szczęścia

– Oprócz talentu, ciężkiej pracy i sukcesów w różnego rodzaju konkursach, do trwałego sukcesu i pracy w artystycznej „branży” przydaje się też nieco szczęścia, by trafić we właściwym miejscu na właściwe osoby – mówi dyrektor Państwowej Szkoły Muzycznej I i II stopnia im. Andrzeja Krzanowskiego w Mławie Wilhelm Taraszkiewicz. W rozmowie z „Porami Roku” mówi o drodze do kariery tych spośród wychowanków placówki, którzy ów sukces osiągnęli i są dziś rozpoznawalni w kraju oraz na świecie.

 Państwowa Szkoła Muzyczna I i II stopnia w Mławie w ciągu minionych lat okazała się prawdziwą kuźnią talentów. Znana jest między innymi z wysokiego poziomu kształcenia akordeonistów. W październiku, podczas drugiej edycji Victor Young Jazz Festivalu Mława, mogliśmy usłyszeć jej absolwenta – Pawła Zagańczyka – który w tutejszym kinie dał świetny koncert z kolegami z Zagan Acoustic. W salach koncertowych na całym świecie święci triumfy mławianka Inga Piwowarska. Jak Pan oraz ich nauczyciele wspominają tych dwoje instrumentalistów jako uczniów? W którym momencie ich edukacji okazało się, że mają szansę wybić się ponad przeciętność?

Obydwie przywołane osoby to uczniowie wyróżniający się już w trakcie nauki w naszej szkole. Inga nieco wcześniej – już podczas nauki w szkole I stopnia była laureatką nagród i wyróżnień w przesłuchaniach i konkursach, a dalej żmudną pracą i – co tu dużo ukrywać – znakomitymi predyspozycjami osiągała sukcesy. Pewnie najbardziej medialnym było zdobycie Nagrody Publiczności w konkursie Młody Muzyk Roku, ale to tylko jeden z wielu Jej sukcesów. Dla szkoły zdobyła między innymi Grand Prix Przesłuchań Centrum Edukacji Artystycznej – to duża sprawa.

Paweł Zagańczyk „dojrzewał” trochę mniej spektakularnie. Ale jako uczeń zawsze przynosił radość i chlubę całemu naszemu środowisku. Miał w trakcie swej nauki konkurencję w osobie Jacka Małachowskiego – innego naszego multilaureata różnego rodzaju konkursów i przesłuchań i w pewnym sensie pozostawał w jego cieniu. Ale Jego (Pawła) umiejętności i talent rozwijały się systematycznie i ostatecznie pięknie zdał na AM w Gdańsku, gdzie Jego kariera nie tylko się nie zatrzymała, ale nabrała nowej jakości i świeżości.

Jak potoczyły się ich losy po ukończeniu Pańskiej szkoły? Z tego co wiem, Inga rozpoczęła studia za granicą… Jak z kolei przebiegała ścieżka do kariery Pawła?

Inga zakończyła studia licencjackie w łódzkiej Akademii Muzycznej i dalsze studia odbywa w Szwajcarii w Hochschule der Kűnnste Berb – renomowanej uczelni, gdzie kształci się, prowadzi też działalność koncertową solową i w zespole kameralnym. Ma już za sobą między innymi debiut w Zuryskiej Filharmonii Kameralnej. To trudny okres dla artystów wszystkich branż, a dla muzyków szczególnie. Mam nadzieję, że zastój związany z pandemią powoli będzie dobiegał końca.

Jeśli chodzi o Pawła, to po ukończeniu studiów w Gdańsku zaproponowano mu pozostanie na macierzystej uczelni. Był asystentem, a obecnie jest już samodzielnym pracownikiem – to już doktor habilitowany. Lider grupy Zagan Acustic. Ma swoja klasę w Akademii Muzycznej w Gdańsku, wydaje płyty, koncertuje. Pozostaje bardzo aktywny w środowisku muzycznym.

Mława może się też poszczycić świetnymi wokalistami. To przede wszystkim Iwona Sobotka, która z naszego miasta „zawędrowała” aż do Carnegie Hall, a także Robert Szpręgiel i Anna Fabrello. Co mógłby Pan powiedzieć o tej trójce wspaniałych śpiewaków i ich drodze na szczyt?

To prawda. Mieliśmy szczęście do bardzo dobrych wokalistów w naszej szkole. Cała trójka to wychowankowie śp. Zdzisława Skwary – założyciela wydziału wokalnego w PSM w Mławie – w tym roku Z. Skwara obchodziłby 100. urodziny. Pozostaje pewnego rodzaju legendą szkolną ze względu na swój talent nie tylko wokalny i pedagogiczny, ale wspaniałego gawędziarza, chętnie przypominającego czas konspiracji, w której miał swój udział i rodzenia się powojennego życia koncertowego. Cała trójka na tyle ile pozwalają obecne czasy jest aktywnymi scenicznie śpiewakami. Robert śpiewa na estradach w całej Polsce. Występował też na scenie Berlina, bierze udział w licznych projektach muzycznych – ostatnio z Polską Operą Królewską.

Anna Fabrello, nasza absolwentka, już w trakcie nauki w mławskiej szkole dała się poznać z wielkiej aktywności na scenie szkolnej. Najważniejsze jednak, że Jej talent pozwolił zdobywać uznanie nie tylko na własnym „podwórku”, ale dostała się na AM w Gdańsku, gdzie Jej możliwości i umiejętności zostały docenione poprzez propozycję pozostania na uczelni, gdzie już od kilku lat jest doktorem habilitowanym. Poza pracą pedagogiczną także śpiewa, nagrywa płyty, bierze udział w projektach artystycznych związanych z muzyką operową, oratoryjno-kantatową i liryką wokalną.

Iwona Sobotka – to absolwentka, która osiągnęła ponadprzeciętne sukcesy. Laureatka konkursów w Polsce i za granicą. Przy czym I nagroda konkursu w Nowym Yorku chyba jeszcze natchnęła Ją artystycznie i mentalnie, by w kolejnym roku wystartować w niezwykle prestiżowym Międzynarodowym Konkursie Wokalnym im. Królowej Elżbiety w Brukseli – gdzie zdobyła Grand Prix i I nagrodę. Potem jeszcze bardziej wszystko przyspieszyło. Występuje od tej pory na scenach wielu renomowanych oper i filharmonii w zasadzie na całym świecie. Prowadzi też oczywiście działalność koncertową w Polsce.

 

Czy równie znakomitymi talentami mogą się poszczycić nauczyciele innych klas kierowanej przez Pana szkoły?

Wszyscy uczniowie, którzy uczą się w szkole, mają możliwość swojego rozwoju. Zapewne nie wszyscy mogą osiągnąć sukcesy międzynarodowe, ale trzeba pamiętać, że to Oni tak naprawdę mają na to największy wpływ. Związane jest to jednak z różnymi elementami. Najważniejsza jest praca, jaką zechcą włożyć w swoje kształcenie. Niezbędne jest w tym momencie wsparcie ze strony Rodziców, czy innych opiekunów, którzy np. wspomogą w chwili słabości. Jeśli chodzi o innych absolwentów, którzy zaistnieli na mniej lub bardziej rozległym firmamencie, to zabrakło mi tu wymienienia przede wszystkim dwojga akordeonistów: Stanisława Miłka – obecnie doktora habilitowanego w Akademii Muzycznej w Bydgoszczy i Lidii Kamińskiej, która od lat przebywa w USA. Tam działa artystycznie (także na uczelniach). Przez lata związana była z niezwykłą instytucją – Cirque du Solei. Specyficznego cyrku, który tworzy olbrzymie spektakle podobne do wystawnych gal operowych, czy teatralnych o niezwykłym kunszcie artystycznym. Bywał także w Polsce, ale głownie występują w wielkich metropoliach na całym świecie.

Mamy grupę absolwentów, którzy dostając się na uczelnie artystyczne i potem kontynuują swoje artystyczne kariery. Wśród nich jest Mirosław Kępiński. W naszej szkole kończył klasę gitary, potem studiował gitarę na Wydziale Jazzu w Akademii Muzycznej w Katowicach. Obecnie głownie zajmuje się komponowaniem muzyki filmowej i artystycznie znany jest jako Miro. Otrzymuje już za swą twórczość nagrody, był nominowany do Fryderyka. Obecnie tworzy muzykę często połączoną z obrazem. Sięga do elektroniki. Ciekawy człowiek, który działa nieco z innej strony sceny muzycznej, niż wcześniej wspomniane osoby.

Jego młodszą koleżanką jest Urszula Skowrońska – wielokrotna laureatka różnych konkursów gitarowych solo i w zespole, która skończyła AM we Wrocławiu, a obecnie przebywa i stara się kontynuować swój rozwój i muzyczną karierę w Kopenhadze w Dani.

W tym roku wśród naszych absolwentów znalazł się między innymi Piotr Żandarski – pianista. Także on ma za sobą sukcesy na szkolnych konkursach. Jest dopiero na początku swojej drogi, ale o jego potencjale niech świadczy, że zdał egzaminy do dwóch uczelni w Polsce (Warszawa i Gdańsk), a także do Hochschule fűr Musik w Hamburgu, gdzie podczas egzaminów rywalizował z kilkudziesięcioma pianistami, głównie z dalekiego wschodu. Chyba dostał się na tą uczelnię jako jedyny z Europy. Z wielkim zainteresowaniem będziemy oczekiwali ciekawych nowin.

Przed kilku laty szkołę ukończyła Anna Koźlakiewicz, która po studiach na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie przez pewien czas doskonaliła się w USA, obecnie związana z Operą w Atlancie i Libercu zbiera pochlebne recenzje za swoje sceniczne interpretacje. Odwiedzała zresztą niedawno nasze miasto, występując, już trakcie pandemii, w Kościele Świętej Trójcy.

Zasłużonym (choć dziwnie to brzmi w tak młodym wieku) absolwentem jest Michał Rudziński, laureat konkursów wokalnych za czasów szkolnych, a niedawno Międzynarodowego Konkursu Sztuki Wokalnej im. Ady Sari. Michał mocno udzielał się już w czasie nauki w naszej szkole i pamiętne są Jego kreacje w szkolnych przedstawieniach operowych. On także związał swoja przyszłość z muzyką. Ukończył AM w Łodzi i potem kontynuował studia na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie.

Spośród niedawnych absolwentów powoli wchodzących na estrady jest Filip Rutkowski – laureat konkursów w swych czasach mławskich, a obecnie student Akademii Muzycznej w Poznaniu i „świeży” laureat IV edycji Nagrody Twórczej.

Absolwenci, o których rozmawiamy, chętnie wracają do Mławy i koncertują w naszym mieście?

Wszyscy, którzy są aktywni muzycznie, chętnie odwiedzają nasze miasto. Zresztą chyba można powiedzieć, że miasto też jest zainteresowane powrotem swych uzdolnionych mieszkańców na koncerty. Korzyść wydaje się obopólna: Mława i jej mieszkańcy mają możliwość posłuchać muzyki w najlepszym wykonaniu, zaś artyści mogą występować (a wszak po to się kształcili) i przypominać się społeczności lokalnej.

A czy wśród obecnych uczniów Państwowej Szkoły Muzycznej w Mławie widzi Pan rodzące się gwiazdy polskiej, a może nawet światowej muzyki kameralnej?

Na takie pytanie jest trudno odpowiedzieć. Wymagania zarówno uczelni, jak i instytucji muzycznych są bardzo wysokie. Warto wiedzieć, że oprócz talentu, ciężkiej pracy i sukcesów w różnego rodzaju konkursach, do trwałego sukcesu i pracy w artystycznej „branży” przydaje się tez nieco szczęścia, by trafić we właściwym miejscu na właściwe osoby.

Jak wiele pracy trzeba włożyć w to, żeby dojść do takiego poziomu, jak wspomniani absolwenci? I jak wcześnie trzeba zacząć? Czy na przykład ktoś, kto chce się zająć muzyką dopiero po ukończeniu szkoły średniej, ma jeszcze szansę na poważne sukcesy?

Pytanie dosyć proste do odpowiedzi – trzeba włożyć dużo pracy. A mówiąc nieco szerzej: praca i zdolności. Zdolności i cierpliwość. Cierpliwość i szczęście do okoliczności i miejsca. To wszystko po trochu i uważam, że muszą mieć miejsce wszystkie te okoliczności dla osiągnięcia sukcesu, a może nawet sukcesu przez duże S. Co do zaczęcia edukacji po ukończeniu szkoły średniej, to poza śpiewem jest to raczej niemożliwe – z naciskiem na niemożliwe, aczkolwiek pewnie bywają niezwykle rzadkie wyjątki – wyjątki potwierdzające regułę.

Dziękuję za rozmowę i życzę wielu kolejnych laurów dotychczasowym absolwentom oraz błyskotliwej kariery obecnym uczniom PSM.

Wywiad w wersji papierowej do przeczytania w magazynie “Pory Roku”, wydanie grudniowe 2020r.

You May Also Like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


The maximum upload file size: 128 MB.
You can upload: image, audio, video, document, spreadsheet, interactive, text, archive, other.
Links to YouTube, Facebook, Twitter and other services inserted in the comment text will be automatically embedded.

%d bloggers like this: