Deprecated: Argument $control_id jest przestarzały od wersji 3.5.0! in /home/mpres20/domains/mlawapress.pl/public_html/wp-content/plugins/elementor/modules/dev-tools/deprecation.php on line 301

Notice: Undefined variable: post in /home/mpres20/domains/mlawapress.pl/public_html/wp-content/plugins/image-for-open-graph-meta/og_tags.php on line 26

Notice: Trying to get property 'ID' of non-object in /home/mpres20/domains/mlawapress.pl/public_html/wp-content/plugins/image-for-open-graph-meta/og_tags.php on line 26

Ziółkowski przerywa milczenie. Jestem niewinny

Przypomnijmy: 9 marca br. rano funkcjonariusze CBA zatrzymali na kilkanaście godzin burmistrza Lubowidza, Krzysztofa Ziółkowskiego w celu przesłuchania, jednocześnie zabezpieczono szereg urzędowych dokumentów. Prokuratura Okręgowa w Sieradzu przedstawiła K. Ziółkowskiemu zarzuty, zawieszając go w pełnieniu funkcji burmistrza. Zarzuty obejmują m.in. fakt podania nieprawdziwych danych w oświadczeniu majątkowym i poświadczenie nieprawdy w dokumentacji. W odpowiedzi w liście do prokuratury, większość pracowników urzędu i radnych wyraziła swoje wsparcie dla burmistrza. Kilkadziesiąt osób podpisało się również pod drugą, utrzymaną w podobnym tonie petycją. Krzysztofowi Ziółkowskiemu do dziś, mimo upływu wielu miesięcy, nie przedstawiono aktu oskarżenia. Prokuratura nie wyraziła również zgody na jego powrót do pracy. Równolegle w Internecie do niedawna sekretarz miasta i gminy Lubowidz, od jakiegoś czasu, umieszcza kopie dokumentów urzędowych, wywołując tym spore zamieszanie i zniesmaczenie wśród mieszkańców. Z burmistrzem Krzysztofem Ziółkowskim rozmawia Wanda Cymerman.

 

– W mediach padło sformułowanie, że ma pan „postawione zarzuty”. Ale „zarzuty” każdemu można przedstawić. To nie jest akt oskarżenia, przygotowany przez prokuratora, który następnie jest oceniany przez sąd. Jest pan również cały czas burmistrzem, wyłonionym w wyniku demokratycznie przeprowadzonych wyborów. Nikt pana nie odwołał z tej funkcji, został pan tylko zawieszony w pełnieniu obowiązków. Pani Ewa Szczepańska jest zastępcą burmistrza, a na czas zawieszenia przejęła pana obowiązki. Nie ma jednak takich kompetencji jak burmistrz.

– Nie jestem o nic oskarżony. Jestem tylko podejrzany. Nie wszyscy mają wykształcenie prawnicze, nie wszyscy rozumieją, co to znaczy „zarzuty”, a co „akt oskarżenia”. Jaka jest różnica? Prokurator może zawsze zwykłemu panu Kowalskiemu postawić zarzut, że ten sąsiadowi ukradł na przykład kurę. Ale na oskarżenie o kradzież tej kury musi mieć już twarde dowody.

– W związku z tą sytuacją nasuwa się wiele pytań. Na przykład, czy dostaje pan przez cały okres zawieszenia wynagrodzenie? W jakiej wysokości? Czy stawia się pan do pracy, przychodzi codziennie do urzędu? Czy nie pracuje? Kontaktuje się pan z urzędnikami? Wielu z nich to przecież sąsiedzi z ulicy. Spotyka ich pan w sklepie, kościele, na ulicy. Nikt nie może zabronić panu rozmawiać z nimi. I dalsze kwestie: co pańskie zawieszenie w pełnieniu obowiązków oznacza dla gminy Lubowidz? Czy miasto na tym traci? To są ważne pytania, gdyż parę dni temu lokalne media poinformowały, iż sąd nie zgodził się na odwieszenie zakazu pracy na stanowisku burmistrza.

– Oczywiście, że skutki dla Lubowidza są negatywne. Pani Ewa Szczepańska stara się

jak może i robi wszystko co w jej mocy żeby zadowolić mieszkańców i kontynuować zadania. Jest to oczywiste, że ma bardzo trudno ponieważ została postawiona z dnia na dzień do realizacji zadań i kontynuacji inwestycji w które wcześniej nie była wdrożona. Do prowadzenia spraw w pełnym biegu potrzeba czasu na wdrożenie, zdobycie wiedzy i informacji o stopniu zaawansowania danej inwestycji. Chodzi o sprawy już przeze mnie rozpoczęte, których teraz nikt nie kontynuuje, bo nie wie jak, bo się boi, bo nie zna tematu… Sprawa zalewu stoi w miejscu. Innych strategicznych inwestycji, związanych z energią odnawialną także. W ramach „Polskiego Ładu” wszystkie gminy dostały po 8 mln, my dostaliśmy tylko 3,5 mln zł. Po prostu, nie ma dzisiaj komu przypilnować wielu spraw i w odpowiednim czasie reagować na ruchy różnych instytucji. Na przykład sprawa gospodarki odpadami, czyli śmieci. Gdybyśmy wywozili sami, gdybyśmy dokończyli nasze zamierzenia, zaoszczędzilibyśmy prawie milion złotych… Ale musiał odbyć się przetarg, śmieci wywozi firma zewnętrzna, a my płacimy jak za zboże. Co oznacza, że mieszkańcy za chwilę będą płacić nie 21 zł, a np. 33 zł.

– W Internecie ktoś opublikował informację o nieprawidłowościach wokół PSZOK, wysypiska…

– My żadnego wysypiska nie mieliśmy. Mamy prawo wywozić śmieci, nie możemy ich składować. Może coś zostało zrobione źle, ale na pewno nie było to systemowe działanie, ani za wiedzą i świadomością moją i innych decyzyjnych osób. Zdaję sobie sprawę, że przez osiem miesięcy narosło już dużo legend i mitów na temat rzekomych moich przewinień. Niewiele prawdy jest w nich zawartych, same plotki.

– Plotkuje się wręcz o rychłym zarządzie komisarycznym i nowych wyborach. I że będzie pan w nich kandydował i zamierza wygrać w konkurencji do piastowania funkcji burmistrza miasta.   Plotki biorą się z braku rzetelnej informacji…  

– … i kreciej roboty szajki, której nie udało zniszczyć mnie dwa lata temu w wyborach… Niszczą mnie donosami, takimi obrzydliwymi. Spotkałem się z jątrzeniem, próbami demontowania pracy urzędu, prowadzenia swojej prywatnej polityki, w celu pokazania mojej osoby, zastępcy, urzędu i urzędników w jak najgorszym świetle. Nie wykonywano swoich obowiązków, tylko bawiono się w swoją partykularną politykę.

–  Mieliśmy mówić o zarzutach…

– Większość stawianych mi zarzutów nie ma związku z pełnioną przeze mnie funkcją, nie ma przy tym dowodów, że przekroczyłem swoje uprawnienia lub nie dopełniłem obowiązków. Stawiane tezy są naciągane, nie wytrzymują konfrontacji nie tylko z faktami, ale i z obowiązującym prawem. Nie rozumiem, dlaczego prokuratura przedłuża postępowanie i trwa ono w nieskończoność. Mam wręcz wrażenie, że nie chodzi o to, by przedstawić mi akt oskarżenia, a jak najdłużej odsuwać mnie od powrotu do pracy w lubowidzkim urzędzie. I pozbawić mandatu. Że nie chodzi o to, by „złapać króliczka, ale gonić go”. Według mnie, cała ta sprawa ma charakter polityczny, a ja jestem jej ofiarą.

– Postawione zarzuty są sprawami pana prywatnymi, nie związanymi z wykonywaną funkcją… Ale niektóre mówią o wykorzystywaniu stanowiska służbowego… Wypływa też sprawa szkoły w Sinogórze…

– Sinogóra nie jest przyczynkiem, dla którego jestem zawieszony. I za takie przewinienia nie zawiesza się w czynnościach służbowych… Dlatego uważam, że jest to nagonka, same kłamstwa. Ktoś, kto ma interes i przełożenie polityczne, a może także układy rodzinne, złożył zamówienie i służby posłusznie je realizują. Proszę pomyśleć, jak grubymi nićmi jest ta sprawa szyta. Perfidne, parszywe i obrzydliwe, co ze mną zrobiono.

– Czy pan teraz pracuje? Przychodzi do urzędu?

– Jestem zawieszony w obowiązkach, więc nie mogę chodzić do pracy… Przez ponad 10 lat oddałem tej gminie całe swoje życie. Poświęciłem swój czas i swoje zdrowie. Siedem dni w tygodniu byłem do dyspozycji. Mój dom też stał otworem dla mieszkańców, którzy przychodzili, nie patrząc, czy jest niedziela czy święto. Nikogo nie odesłałem z kwitkiem, nikogo w potrzebie nie opuściłem.

– Jak teraz wyglądają pana kontakty z mieszkańcami?

– Spotykam wiele wyrazów uznania, ciepła i współczucia. Wiele osób mówi mi, że podziwia Lubowidz, jak bardzo miasto i gmina zmieniły się na korzyść. Nie było boisk, placów zabaw. Inwestowałem w infrastrukturę. 9 mln zł pozyskaliśmy jako lider w partnerskim projekcie na informatyzację, komputery, Internet by był za darmo dla mieszkańców, dofinansowanie do fotowoltaiki, na odnawialne źródła energii… Przejąłem wodociągi, budowałem kanalizację, od nowa tworzyłem zakład gospodarki komunalnej…  Sami remontujemy drogi, sami odśnieżamy. Prawie w każdej wsi są wyremontowane świetlice i remizy OSP.

– Zaangażowanie pana w sprawy gminy i mieszkańców jest niezaprzeczalne. Powinien być pan zadowolony…

– Uważam, że to normalne, że gmina i miasto zmienia się na korzyść. Ale psychicznie… Żyć mi się nie chce. Nie chce mi się wstać z łóżka, nie chce mi się z domu wychodzić. Ale wierzę, że gdyby wybory odbyły się w tym miesiącu, to bym je wygrał. Na pewno są osoby mi niechętne, które mają swój interes, żeby na mnie pluć. Mają teraz swoje pięć minut i korzystają z okazji, którą sami stworzyli. Ale ci, którzy byli za mną, są nadal, a nawet jeszcze bardziej. Wręcz czym więcej upływa czasu, jest ich coraz więcej.

– Już ponad 9 miesięcy tkwi pan w zawieszeniu… Odbiór społeczny tej decyzji jest właściwie jednoznaczny. W pierwszych tygodniach mieszkańcy nie wiedzieli, co się dzieje, dziś dużo osób jest zaskoczonych, że ten stan nadal trwa bez zmian…

– Wiele osób mnie pyta i dziwi się, co to jest za prawo, które pozwala na zrujnowanie komuś całego życia bez aktu oskarżenia. Tymczasem zdaniem prokuratora jestem człowiekiem majętnym i mam za co żyć. A jaki ja z   posiadam majątek? Wystarczy sprawdzić coroczne oświadczenia majątkowe, żeby zorientować się, ile mam długów w bankach. Ja co miesiąc płacę prawie 6 tysięcy zł różnych rat. Tak naprawdę, to, co posiadam, nie jest moje, tylko jest własnością banków. Jeżeli sprzedam cały swój majątek, to ledwie wystarczy mi na pokrycie długów. Tak naprawdę niewiele posiadam.

– Wróćmy do podwyżki wynagrodzenia… Szum medialny zrobił się, że pan nie pracuje, a pensja rośnie…

– Pensje podnosi się głównie za efektywną pracę, za osiągnięcia i zaangażowanie w sprawy gminy i mieszkańców, oraz za dotychczasowe zasługi, a tych w mojej nieskromnej ocenie nie brakuje. Wzrost wynagrodzenia został wymuszony ustawą, i to radni podjęli uchwałę w tej sprawie, to raz. Dwa, jestem niewinny, mam status niewinnego. Nikt mnie o nic nie oskarża. Nie jestem przestępcą. A nie pracuję nie dlatego, że nie chcę chodzić do pracy, tylko dlatego, że mi się tego zabrania, choć trwa stosunek pracy. Dwa razy składałem wnioski o przywrócenie mnie do pracy, i dwa razy zostały one odrzucone, choć nie istnieją już przesłanki za utrzymaniem zawieszenia. Sztucznie jestem przetrzymywany w domu. Tak jakby na zamówienie. Dla mnie to jest ważne, nie podwyżka. Odarto mnie z godności. Chcę odzyskać twarz i chodzić normalnie do pracy. Jak Bóg przykazał. Nic więcej nie chcę.

 – Pozostaje mi życzyć panu, by najbliższe święta przebiegały w już spokojniejszej atmosferze.

– Pomimo bardzo trudnego dla mnie czasu, ja też chciałbym życzyć wszystkim mieszkańcom pogodnych i wesołych świąt.

– Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Wanda Cymerman

You May Also Like

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

The maximum upload file size: 128 MB. You can upload: image, audio, video, document, spreadsheet, interactive, text, archive, other. Links to YouTube, Facebook, Twitter and other services inserted in the comment text will be automatically embedded. Drop file here

%d bloggers like this: